
To 12-latek z powiatu łukowskiego odpowiada za zdarzenie na torach w Jedlance, które mogło zakończyć się katastrofą. Chłopiec przechodził w pobliżu torów kolejowych i zepchnął z nasypu betonowe fragmenty konstrukcji dawnego peronu. Spadające z góry elementy upadły na tory. Dodatkowo 12-latek ułożył na torach kilka kamieni.
Do zdarzenia doszło we wtorek wieczorem na szlaku kolejowym w Jedlance, w powiecie łukowskim. Przez miejscowość w gminie Stoczek Łukowski, w województwie lubelskim, jechały w przeciwnych kierunkach dwa pociągi towarowe. Pierwszy z nich, relacji Konin – Biała Podlaska, składał się z 24 wagonów. Drugi, liczący 22 wagony, zmierzał z Małaszewicz do Kutna. Oba najechały na betonowe bloczki, które leżały na torach.
Przeszkody uszkodziły przednie zgarniacze w lokomotywach. Żaden ze składów nie wykoleił się, a żaden z maszynistów nie został ranny. Nikt inny również nie ucierpiał. Ruch kolejowy na trasie Dęblin – Łuków był w tym miejscu wstrzymany przez kilka godzin.
Na miejscu pracowali między innymi policyjni kontrterroryści z Lublina. Informację o incydencie przekazano prokuraturze, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnemu Biuru Śledczemu Policji. Powiadomiono również Państwową Komisję Badania Wypadków Kolejowych.
Policjanci z Łukowa prowadzili czynności, które pozwoliły ustalić, kto odpowiada za zdarzenie. Namierzyli chłopca, który zepchnął betonowe elementy z nasypu. W czwartek funkcjonariusze poinformowali, że za incydent odpowiada 12-latek z powiatu łukowskiego. Dziecko w obecności rodzica przyznało się do tego czynu.
Zgromadzone w sprawie materiały zostaną przekazane do Sądu Rodzinnego i Nieletnich w Łukowie. Jak wyjaśnił aspirant sztabowy Marcin Józwik z Komendy Powiatowej Policji w Łukowie, nawet osoba, która w chwili popełnienia czynu nie ukończyła 13 lat, podlega przepisom o postępowaniu w sprawach nieletnich. Sąd ustali, czy zachowanie chłopca jest przejawem demoralizacji, i może zastosować wobec niego środki wychowawcze.