
Fragment Antarktydy został nazwany imieniem Jonathana Amosa, byłego korespondenta naukowego BBC. Pasmo wody między wyspami Rothschild i Alexander, na zachodzie Białego Kontynentu, nosi od teraz nazwę Amos Channel.
Alexander Island jest większym z dwóch lądów, które zamykają tę cieśninę. Nowa nazwa pojawiła się w oficjalnym obiegu razem z decyzją komitetu, który odpowiada za nazewnictwo geograficzne na kontynencie.
W uzasadnieniu komitet podkreślił „wyjątkową i wpływową rolę w wysuwaniu badań antarktycznych na pierwszy plan publicznego zrozumienia”. To nawiązanie do pracy, dzięki której wyniki badań z kontynentu trafiały do szerokiej publiczności. Amos przepracował w BBC News 38 lat, a tematyka polarna była jednym z najważniejszych wątków jego kariery.
Sam kanał jest nowym obiektem na mapie Antarktydy. Powstał w miejscu, w którym lód łączył wyspy Rothschild i Alexander. Gdy ta spójna wcześniej tafla rozpadła się, odsłoniła przejście wodne między dwoma lądami.
Dla kartografów to nowy punkt odniesienia, dla obserwatorów kontynentu – kolejny ślad po lodzie, którego już nie ma. Kanał nie istniał, dopóki lód trzymał obie wyspy razem.
O takich procesach Amos pisał przez blisko cztery dekady. Wracał do topniejących pokryw lodowych i gigantycznych gór lodowych, śledził losy kolonii pingwinów. Relacjonował też historię, którą BBC podało jako pierwsze – odkrycie Endurance, zaginionego statku Ernesta Shackletona. Materiał o wraku był ekskluzywnym tekstem BBC.
– To absolutnie niewiarygodne, jakie to niezwykłe wyróżnienie. Jestem ogromnie poruszony tym, że mały kawałek Antarktydy nosi moje imię – powiedział Amos.
Mimo fascynacji biegunem południowym dziennikarz nigdy nie był na tym kontynencie. – Pisałem o nim tak często, ale zawsze zza biurka. To całkiem niezła zachęta, żeby pojechać i zobaczyć go na własne oczy – dodał.
Dla Amosa Antarktyda była pierwszą linią największej historii, jaka dzieje się na planecie. – To front największej historii na Ziemi, czyli zmiany klimatu – stwierdził, tłumacząc, dlaczego przez lata wracał do tego tematu.
Nadawanie nazw obiektom geograficznym na Antarktydzie podlega ścisłym zasadom. W tym przypadku uhonorowano nie badacza, lecz dziennikarza, który o kontynencie pisał – i, jak sam przyznaje, wciąż nie postawił na nim stopy.
Amos Channel pozostaje więc nazwą, którą jej patron zna wyłącznie z opisów, zdjęć i relacji innych ludzi. Na razie. Dziennikarz nie ukrywa, że chciałby to zmienić, a samo wyróżnienie traktuje jak zaproszenie.