
Piętnastoletni chłopiec, który w czwartek śmiertelnie ugodził nożem woźną szkoły podstawowej w Leszczydole-Nowinach na Mazowszu, spędzi trzy miesiące w schronisku dla nieletnich. Decyzję podjął w piątek wyszkowski sąd rodzinny. Jak podała policja, wobec nastolatka zastosowano środek zapobiegawczy w związku z popełnieniem czynu karalnego w postaci zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa dwóch osób w szkole w powiecie wyszkowskim.
W związku z tym, że sprawca jest nieletni, sprawą zajmuje się Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego w Wyszkowie. Rzecznik Sądu Okręgowego w Ostrołęce Michał Pieńkowski przekazał, że sąd orzekł umieszczenie nieletniego w schronisku na okres trzech miesięcy, do 8 stycznia przyszłego roku. Podczas piątkowego posiedzenia sąd wysłuchał 15-latka, wszczął postępowanie i dopuścił dowód z opinii biegłych lekarzy psychiatrów. Biegli wypowiedzą się, czy stan psychiczny nastolatka pozwala na to, żeby odpowiadał za swoje czyny jak osoba dorosła. Aby określić stopień rozwoju psychicznego i dojrzałość emocjonalną nieletniego, konieczna będzie opinia biegłych poprzedzona obserwacją psychiatryczną.
Do zdarzenia doszło w czwartek około godziny 9 w szkole podstawowej im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach w gminie Wyszków. Do budynku wszedł były uczeń placówki i ostrym narzędziem zaatakował 37-letnią woźną. Podinsp. Katarzyna Kucharska z komendy wojewódzkiej policji w Radomiu przekazała, że krzyki kobiety usłyszał dyrektor szkoły, który wyszedł na korytarz i próbował obezwładnić piętnastolatka. Pomagała mu w tym nauczycielka, która wyszła z jednej z sal lekcyjnych.
Przy próbie obezwładnienia nastolatka ranni zostali dyrektor i nauczycielka. Dyrektor ma powierzchowne rany i został opatrzony na miejscu, a nauczycielka trafiła do szpitala. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Ujęty przez dyrektora nastolatek został przekazany policji. Rzeczniczka ministra spraw wewnętrznych i administracji Karolina Gałecka przekazała, że napastnik miał przy sobie trzy noże, a woźna została zaatakowana w szyję. Mimo reanimacji nie udało się uratować życia 37-letniej pracownicy szkoły, która osierociła dwójkę dzieci.
Noc z czwartku na piątek 15-latek spędził w policyjnej izbie dziecka w Warszawie. Wcześniej został przesłuchany w charakterze świadka w obecności opiekuna na komendzie policji w Wyszkowie. Premier Donald Tusk poinformował, że nastolatek miał na głowie kask z kamerką i chciał filmować całe zdarzenie. O jego losie zdecyduje sąd rodzinny.