
Premier Australii Anthony Albanese ostrzegł podczas szczytu klimatycznego na Fidżi, że jego kraj czeka niebezpieczne lato z powodziami, cyklonami i ekstremalnymi upałami. Powodem są jego zdaniem zmiany klimatu i narastający nad Pacyfikiem super El Niño.
Spotkanie przygotowawcze przed Cop31, który w przyszłym miesiącu odbędzie się w Turcji, organizują wspólnie Fidżi i Tuvalu. Albanese zabrał na nim głos obok innych przywódców.
Delegacja przywódców krajowych oraz szefów agencji międzynarodowych odwiedziła Tuvalu, jedno z państw najbardziej narażonych na skutki kryzysu klimatycznego. Delegaci chcieli na własne oczy zobaczyć, jak kryzys klimatyczny wpływa na ten kraj. To zbiór trzech wysp rafowych i sześciu atoli, na których mieszka około 10 tysięcy osób, a większość terenu wznosi się mniej niż dwa metry nad poziomem morza. Wizytę zapowiedziano już w zeszłym roku, w ramach kompromisu, gdy rząd Albanese'a przegrał starania o organizację szczytu Cop31. Tuvalu przywitało gości deszczową, szarą pogodą, a stolicę kraju, Funafuti, która w pogodny dzień zachwyca z powietrza, podczas lądowania było widać tylko w pasmach między ciężkimi chmurami.
Albanese podkreślał, że zmiany klimatu nie są problemem przyszłości, ale dzieją się już teraz, a poziom morza w zachodniej części Pacyfiku rośnie ponad dwa razy szybciej niż średnia światowa. „Wiemy też, że prognoza super El Niño może wystawić nas wszystkich na próbę”, mówił. Jego zdaniem zapowiadane trudne lato i skutki widoczne już na wyspach Pacyfiku, w tym w nisko położonym Tuvalu, pokazują, że świat nie może pozwolić, by cel ograniczenia globalnego ocieplenia do 1,5 stopnia Celsjusza wymknął się z naszych rąk. „W Australii spodziewamy się lata powodzi, cyklonów i ekstremalnych upałów. Nauka mówiła nam, że jeśli nie podejmiemy działań, by ograniczyć globalne emisje, dokładnie to nastąpi, a niestety tak się dzieje”, powiedział.
Po ceremonii powitania i po zwiedzeniu projektu na rzecz odporności klimatycznej przywódcy wzięli udział w spotkaniu sautalaga, czyli wymianie poglądów. Wyrazili wsparcie dla Tuvalu i apelowali o szybsze ograniczanie emisji oraz o pieniądze na adaptację dla państw wyspiarskich. Delegacja wysłuchała też 13-letniej uczennicy Melelusi Sokotii, która mówiła, że jej przyjaciele marzą o zostaniu nauczycielami, lekarzami i budowniczymi, ale spędzają życie, zastanawiając się, czy ich wyspa przetrwa, gdy dorosną. „Wszyscy mamy jedno marzenie, by dorastać bezpiecznie tutaj, w Tuvalu. Nie prosimy o pokój. Prosimy o pomoc i partnerstwo. Pracujcie razem, aby chronić małe wyspy takie jak nasza”, zaapelowała.