
Wystarczy wpisać w chińskiej aplikacji kilka prostych haseł, by trafić na setki filmów, w których padają oferty sprzedaży zagrożonych zwierząt w Laosie. Dziennikarze portalu Mongabay przejrzeli materiały publikowane na WeChat Channels, Douyin i Xiaohongshu. Wystarczyły frazy oznaczające laotańskiego pangolina, laotańską dziczyznę czy laotańską łapę niedźwiedzia.
Jeden z chińskich vlogerów, oprowadzając widzów po targu z dziczyzną, filmował niedźwiedzie łapy, różne ptaki, suszone szczury, warany i żywego pangolina, którego trzymał w rękach. „Bracia, zobaczcie, co to jest. To nie zoo, tylko mokry targ w Laosie” – mówił. Sprzedawca zważył zwierzę i wycenił je na 3,3 kilograma za 1200 juanów, czyli około 54 dolarów za kilogram. „W Chinach, nawet za jedną łuskę, poszedłbyś do więzienia” – dodał.
Ambasada Chin w Laosie wielokrotnie ostrzegała obywateli, że laotańskie prawo zakazuje sprzedaży kości słoniowej, rogów nosorożca, pangolinów i innych produktów z dzikich zwierząt, a osoby naruszające przepisy ponoszą karę. Mimo to autorzy filmów nadal sugerują, że taki handel jest legalny.
Za boom odpowiada turystyka. Od otwarcia kolei chińsko-laotańskiej w 2021 roku i zniesienia pandemicznych ograniczeń podróży na początku 2023 roku Laos stał się jednym z głównych kierunków wyjazdów Chińczyków. Według oficjalnej agencji prasowej Laosu w 2025 roku przyjechało tam prawie 1,16 mln chińskich turystów. Rosnący ruch przyczynił się do rozwoju handlu dziką fauną na dużą skalę, a chińskie media społecznościowe stały się głównym miejscem promocji nielegalnych wycieczek do laotańskich targów.
Jeden z influencerów opublikował od sierpnia 2025 roku 96 filmów związanych z handlem dziką fauną. Pokazuje w nich chronione zwierzęta wystawione na sprzedaż i używa zaszyfrowanego języka, by ominąć cenzurę, na przykład sugerując widzom, że mogą zwierzęta „ratować”. „Zwierzęta takie jak te są w naszym kraju chronione na pierwszym, drugim lub trzecim poziomie, a tutaj w Laosie to naprawdę tylko jedno, dwa albo trzy dania na stole” – mówił w filmie opublikowanym na Douyin w marcu 2026 roku, który w chwili publikacji tekstu Mongabay wciąż był dostępny.
W komentarzach widzowie pytali, czy może kupić łuski i łapy pangolina. Odpowiadał emoji z uniesionym kciukiem albo prośbą o wiadomość prywatną. Dwie duże chińskie firmy medialne mają w umowach użytkowników zapisy zakazujące publikowania treści związanych z nielegalnym handlem dziką fauną, trzecia nie ma takich konkretnych zapisów.
Steven Glaster, założyciel bangkokskiej organizacji Freeland Foundation, zwraca uwagę, że twórcy kierują przekaz do odbiorców, którzy nie mieli okazji poznać zasad ochrony przyrody. „Chwalą się obfitością zagrożonych gatunków dostępnych do spożycia” – powiedział.