
Corvo to najmniejsza i najbardziej na północ wysunięta wyspa archipelagu Azorów, należącego do Portugalii. Mieszka tam około 450 osób. Raz w roku cała wyspa na kilka nocy pogrąża się w ciemności, bo mieszkańcy wyłączają oświetlenie publiczne. Nie chodzi o awarię ani o oszczędności, ale o młode burzyki, ptaki morskie, które swój pierwszy lot nad ocean odbywają nocą.
Młode spędzają w gnieździe trzy miesiące. Potem wyruszają w stronę morza i orientują się według gwiazd. Sztuczne światło latarni myli je tak bardzo, że rozbijają się o zabudowania i spadają na wąskie uliczki Vila do Corvo. Wiele z nich ginie.
Problem zauważono w 1991 roku, kiedy mieszkańcy zobaczyli, jak wiele młodych ptaków kończy życie w wiosce. Ludzie zaczęli nocami chodzić po ciemnych ulicach i zbierać zdezorientowane zwierzęta. Ten przykład poszedł dalej. W 1995 roku rząd Azorów uruchomił kampanię „SOS Cagarro”, która objęła pozostałych osiem wysp archipelagu. W kolejnych latach do projektu dołączyło Portugalskie Towarzystwo Badań Ptaków (SPEA).
Od 2019 roku corvońskie wyłączenia prądu organizowane są wspólnie przez SPEA i samorząd Câmara Municipal do Corvo. Przez pięć nocy w końcu października latarnie gasną o 21.00 i wracają dopiero o 4.00 nad ranem. W tym czasie wolontariusze, tacy jak Leonardo Xavier, krążą po okolicy, łapią ptaki, które straciły orientację, i pakują je do kartonowych pudeł. Potem pomagają im wrócić nad wodę.
Skala jest duża. Od 2015 roku na Azorach uratowano ponad 30 tysięcy młodych burzyków, z czego około 6 tysięcy na samym Corvo. Archipelag jest kluczowym siedliskiem tego gatunku i gości od 65 do 75 procent światowej populacji lęgowej.
Mieszkańcy popierają wyłączenia. W badaniu SPEA, w którym wzięło udział 207 osób z Corvo, pomysł zyskał jednogłośne poparcie. Jak podkreśla SPEA, mieszkańcy i władze coraz częściej dostrzegają wpływ zanieczyszczenia światłem na ptaki oraz znaczenie polityki efektywności energetycznej dla ochrony tych gatunków. Akcja jest częścią dwóch projektów, Interreg LuMinAves i Interreg EElabs, nastawionych na ograniczenie wpływu zanieczyszczenia światłem na ptaki morskie oraz na zrównoważone korzystanie ze sztucznego oświetlenia. Na pierwszej linii ochrony gatunku pracuje Rui Pimentel, leśniczy z Corvo. Głównymi drapieżnikami piskląt są koty, dlatego SPEA zainstalowało wokół gniazd urządzenia ultradźwiękowe, które odstraszają je od ataków.
SPEA liczy, że inne miejscowości i wyspy pójdą śladem Corvo i będą gasić światła w najważniejszych dla ptaków momentach.