
Prokuratura Okręgowa w Warszawie przeprowadziła we wtorek czynności procesowe z Dawidem K., 28-letnim lekarzem zamieszanym w aferę w warszawskim Szpitalu Południowym. Jak przekazał rzecznik prokuratury Piotr Antoni Skiba, trwały one wiele godzin. Według dziennikarza Radia Zet Mariusza Gierszewskiego, który jako pierwszy podał informację o przesłuchaniu, lekarz miał usłyszeć zarzuty. Szczegóły sprawy mają zostać przedstawione na konferencji prasowej w środę. Wcześniej informacje o czynnościach z Dawidem K. w prokuraturze przekazała także Wirtualna Polska. Rzecznik dodał, że Dawid K. nie wyraził zgody na podawanie pełnych danych osobowych.
Sprawa stała się głośna w czerwcu, gdy portal Zero.pl opisał zarobki młodego medyka, wcześniej działacza Koalicji Obywatelskiej. Z ustaleń dziennikarzy wynikało, że jako koordynator szpitalnego oddziału ratunkowego podczas specjalizacji z anestezjologii miał zarobić w 2025 roku 1,6 mln zł, co według dokumentów wiązało się z wykazaniem niemal czterech tysięcy przepracowanych godzin. Na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania mieli przechodzić niemal bezpośrednio po rejestracji. Od ujawnienia sprawy do wtorku minęło ponad sto dni, w czasie których Dawid K. nie był przesłuchiwany. Śledczy tłumaczyli, że zależy im na zebraniu obszernego materiału dowodowego i nie chcieli, by lekarz oraz jego obrońcy szybko dowiedzieli się, jaką wiedzą procesową dysponuje prokuratura.
Po wybuchu skandalu Dawid K. zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej i złożył mandat radnego warszawskiego Ursusa, a szpitalowi zwrócił pół miliona złotych. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał radę nadzorczą i zarząd placówki, a dymisje złożyły dwie wiceprezydentki miasta, Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra. Machnowska-Góra poinformowała pod koniec września, że w październiku dołączy do zespołu Narodowego Centrum Kultury i obejmie funkcję zastępcy dyrektora.
Prokuratura prowadzi dwa śledztwa dotyczące szpitala. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych, drugie nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Wszczęto także postępowanie sprawdzające w sprawie prosektorium, prowadzone pod kątem tak zwanego łapownictwa menadżerskiego i znieważenia zwłok. Jak wynika z doniesień medialnych, szef prosektorium miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki i publikować zdjęcia ciał oraz szczątków ludzkich w mediach społecznościowych. W szpitalach miejskich trwają kontrole Narodowego Funduszu Zdrowia, a rozpoczęta latem kontrola w Warszawskim Szpitalu Południowym ze względu na wielowątkowość postępowania potrwa najprawdopodobniej do października. Placówce przygląda się również Państwowa Inspekcja Pracy.