
Zdarza się to niemal każdemu. Płacisz za kolację, zamawiasz taksówkę do domu albo kupujesz znajomemu kawę, a on obiecuje, że odda pieniądze później. Mijają dni, a zwrot nie przychodzi. Zwykła uprzejmość zamienia się wtedy w pytanie, które wielu osobom trudno zadać. W którym momencie przypomnieć się o pieniądze i jak mała kwota jest już zbyt mała, żeby w ogóle o nią prosić?
Materiał przygotowano jako krótką sondę uliczną, w której nowojorczycy opowiadali, o jaką najmniejszą kwotę zdecydowaliby się przypomnieć znajomemu. O to właśnie zapytano mieszkańców Nowego Jorku. Odpowiedzi pokazują, że granica bywa bardzo różna. Dla części osób pięć dolarów, czyli około 3,70 funta, to kwota warta przypomnienia. Dla innych proszenie znajomego o zwrot czegokolwiek poniżej dwudziestu dolarów, czyli około piętnastu funtów, jest bardziej krępujące niż machnięcie ręką i pogodzenie się ze stratą. Ta różnica jest duża, bo mówimy o tej samej sytuacji - drobnych pieniądzach, które ktoś obiecał oddać, a potem o nich zapomniał.
Henry Payne, dwudziestojednoletni nowojorczyk, mówi, że wysłał kiedyś prośbę o 8,50 dolara, ale poniżej ośmiu dolarów już by nie zszedł. Jego zasada jest prosta - upomina się tylko raz, bo druga prośba to w jego ocenie przesada. "Wolę przełknąć te 8,50 dolara niż wysyłać kolejną prośbę" - dodaje. Przyznaje też, że sam bywa po drugiej stronie takiej wymiany i bywa zapominalski. "Wszystkim, którym nie oddałem pieniędzy, po prostu zapomniałem. Śmiało wysyłajcie prośbę drugi raz" - mówi.
Kaz Jahanbini ma 19 lat i zwraca uwagę, że sama konieczność proszenia o zwrot pieniędzy może być frustrująca. Kaz i Nouria, dwoje studentów z Nowego Jorku, przyznają, że rozmowy o pieniądzach ze znajomymi bywają bardzo niezręczne. To właśnie ta niezręczność sprawia, że wiele osób woli milczeć, niż wracać do sprawy kilku dolarów.
Granica między drobnym długiem a krępującą rozmową jest więc bardzo osobista. Jedni wysyłają przypomnienie już przy kilku dolarach, inni wolą stracić nawet dwadzieścia, żeby tylko nie psuć atmosfery między znajomymi. Wspólny mianownik jest jeden - prawie nikt nie czuje się swobodnie, gdy trzeba zapytać bliską osobę o pieniądze. Dla jednych osiem dolarów to już wystarczający powód, by wysłać wiadomość, dla innych dwadzieścia dolarów to jeszcze cena świętego spokoju.