← Newsy Veritop Biznes

Brytyjscy emeryci wydają oszczędności na podróże, a kierowcy tną wydatki przez rosnące ceny paliw

22 wrzesień 2026 · 2 min czytania ·
Zdjęcie: Zdjęcie własne (CMS)
Coraz więcej brytyjskich emerytów wydaje oszczędności na podróże zamiast zostawiać spadek dzieciom. Kierowcy ograniczają wydatki przez ceny paliw.

Sarah Moorhouse, 64-letnia emerytka mieszkająca z mężem Geoffem w Yorkshire Dales, nie odkłada pieniędzy dla córek. Swoją prywatną emeryturę przeznacza na to, by „pojechać w różne miejsca i zrobić coś miłego bez wcześniejszego planowania”. Na wakacje wyjeżdżają cztery, pięć razy w roku, za każdym razem zostawiając setki funtów. „Lubimy Szkocję. Byliśmy w Cambridgeshire, co było bardzo miłe. Do Lake District jeździmy dość regularnie, do domku wakacyjnego, a teraz planujemy Norfolk” – mówi była pracownica administracji szkolnej.

Para niedawno sprzedała zabytkowy sportowy Sunbeam Alpine, ale tylko po to, by zastąpić go nowszym, dwumiejscowym kabrioletem Mazda MX-5. „Jestem w wieku, w którym chodzę na pogrzeby przyjaciół i znajomych, i myślę, że trzeba po prostu żyć i cieszyć się tym, póki można, bo to bardzo cenny towar” – dodaje Sarah.

Takie podejście ma już swoją nazwę – „skiing”, czyli spending the kids’ inheritance, wydawanie dziedzictwa dzieci. Podważa przekonanie, że majątek będzie przekazywany kolejnemu pokoleniu. Z marcowego raportu firmy emerytalnej Standard Life wynika, że 15 procent brytyjskich rodziców, czyli co siódmy, planuje w emeryturze cieszyć się pieniędzmi, a nie zostawiać spadek. W Stanach Zjednoczonych odsetek osób spodziewających się spadku po rodzicach spadł w ubiegłym roku do 20 procent z 25 procent w 2024 roku – wynika z badania firmy finansowej Northwestern Mutual.

Sarah i Geoff mają dwie dorosłe córki. Jedna z nich, Poppy, mówi, że nie mogłaby być szczęśliwsza z tego, że rodzice gdzieś jeżdżą i dobrze się bawią. Odrzuca przy tym myśl, że ona i siostra powinny spodziewać się spadku. „Dla mnie to dzikie. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, że dostanę pieniądze, kiedy moi rodzice umrą. Wolę, żeby robili to, na co mają ochotę” – mówi.

Zupełnie inaczej wygląda codzienność kierowców. Rosnące ceny paliw zmuszają ich do ograniczania wydatków, a firmy ostrzegają, że wyższe rachunki za paliwo dokładają dziesiątki tysięcy funtów tygodniowo do kosztów działalności. Jak podaje Office for National Statistics, między lipcem a sierpniem benzyna kosztowała średnio 161,3 pensa za litr, najwięcej od listopada 2022 roku, gdy rosyjska inwazja na Ukrainę podniosła globalne ceny energii. W najbliższych dniach diesel ma przekroczyć 2 funty za litr.

Arvander Pabla z Willenhall w West Midlands przejeżdża dziennie około 70 do 75 mil i mówi, że ceny paliwa naprawdę dają mu się we znaki, bo koszty niemal się podwoiły. Aby znaleźć miejsce na paliwo w domowym budżecie, ograniczył wydatki na jedzenie na wynos i restauracje, a także rozważa zamianę samochodu na oszczędniejszy. Inna kierowczyni, Sue Willis, podkreśla, że rosnące koszty tankowania stają się dla gospodarstw domowych coraz trudniejsze do udźwignięcia.

portret Katarzyna Lewandowska
Biznes
Katarzyna Lewandowska
Dziennikarka ekonomiczna. Zajmuje się rynkami, stawami procentowymi i firmami. Uwielbia górskie wędrówki, a wieczorami czyta biografie znanych przedsiębiorców.
Artykuł powstał na podstawie publicznych doniesień medialnych.