
Danny Nozell, wieloletni menedżer Dolly Parton, wystąpił w imieniu She's Alive LLC, czyli firmy zarządzającej biznesami i nieruchomościami zmarłej w sierpniu piosenkarki, o tymczasowy zakaz zbliżania wobec Bryana Seavera. Siostrzeniec artystki jest oskarżany o groźby, zastraszanie i próbę wymuszenia pieniędzy. Sprawa trafiła do dokumentów sądowych złożonych w Tennessee w tym tygodniu.
Seaver przez około dwadzieścia lat odpowiadał za bezpieczeństwo posiadłości i firm Parton, a funkcję przejął po swoim ojcu. Jego matką była siostra gwiazdy, Cassie. To właśnie on poinformował świat o śmierci ciotki, publikując nagranie w mediach społecznościowych. 15 września, niespełna trzy tygodnie po jej śmierci, She's Alive zwolniła go ze stanowiska szefa ochrony. On i jego firma nazwali wtedy tę decyzję „nieoczekiwaną” i „niewyjaśnioną”.
Według wniosku Seaver miał przed śmiercią Parton i po niej wysyłać wiadomości z groźbami dotyczącymi jej interesów, w tym parku rozrywki Dollywood. W dokumentach znalazły się też twierdzenia, że określał siebie jako „najemnika” i „zabójcę”, a także groził zniszczeniem marki Parton, jeśli jego żądania nie zostaną spełnione. Prawnicy She's Alive mówią o obscenicznej, celowej i eskalującej kampanii gróźb i przekonują, że zapowiedział zrujnowanie imperium, jeśli majątek nie zapłaci.
Skala sporu miała być na tyle duża, że część pracowników przestała pojawiać się w pracy, jeden z prawników zajmujących się interesami Parton wycofał się ze współpracy, a osoby związane z jej biznesem zaczęły korzystać z prywatnej ochrony również w swoich domach. Sytuacja, jak twierdzą prawnicy, zamiast się uspokajać, eskaluje.
Seaver zaprzecza. W oświadczeniu dla portalu TMZ przyznał, że jest zawodowym żołnierzem i wykonuje kontrakty związane z bezpieczeństwem oraz handlem bronią, ale utrzymuje, że cytowane w pozwie wiadomości wyjęto z kontekstu. – Nic w tym pozwie nie było groźbami, a przy większości tych komentarzy się upieram – powiedział. Teksty opisał jako rozmowy dwóch pogrążonych w żałobie mężczyzn, pełne gniewu i płaczu.
W tle sporu są pieniądze. Szacuje się, że fortuna Parton sięga około 450 mln dolarów, ale testament i pełny plan spadkowy nie zostały ujawnione. Piosenkarka nie miała dzieci, a jej mąż Carl Dean zmarł w 2025 roku. Na razie wniosek dotyczy przede wszystkim zachowania Seavera i bezpieczeństwa ludzi związanych z firmą, a jego osobisty udział w strukturze DP Dean Trust pozostał nienaruszony. Muzeum artystki w Nashville ma otworzyć się na początku października.