
Brazylijski senator Flávio Bolsonaro wylądował w środę rano czasu miejscowego na lotnisku Opa Locka Executive Airport pod Miami. Kilka minut po przyziemieniu z pokładu samolotu Gulfstream G400, należącego do argentyńskiej firmy Baires Fly, wysiedli on, jego żona i dwie córki – podała „Folha de Sao Paulo”. Według gazety senator posłużył się paszportem włoskim, a brazylijski dokument unieważniono.
Do USA dotarł po przegranej w drugiej turze wyborów prezydenckich, w której uległ urzędującemu prezydentowi Luizowi Inácio Luli da Silvie. Według dziennika „O Globo” wyjazd planowano na długo przed rozstrzygnięciem głosowania. Głównym organizatorem operacji miał być jego brat Eduardo Bolsonaro, mieszkający w Stanach Zjednoczonych od 2025 roku. Wspólnie z byłym prezenterem telewizyjnym Paulo Figueiredo prowadził rozmowy z przedstawicielami administracji prezydenta Donalda Trumpa o zapewnieniu Flaviowi bezpieczeństwa w przypadku przegranej. Departament Stanu zapowiedział przyznanie wiz senatorowi i jego rodzinie, a Trump oświadczył w środę, że zgodzi się na jego przyjazd.
Argentyński urząd migracyjny potwierdził, że rodzina przekroczyła granicę Brazylii z Argentyną we wtorek, po czym wsiadła do prywatnego samolotu lecącego do Guayaquil w Ekwadorze. Początkowo planowano trasę przez Wenezuelę. Argentyński dziennik „La Nacion” podał, że przy odlocie z lotniska w Puerto Iguazu obecny był Santiago Caputo, jeden z najbliższych doradców prezydenta Javiera Milei. Władze Argentyny zaprzeczają jednak jakiejkolwiek współpracy przy organizacji wyjazdu.
Senator jest w Brazylii objęty postępowaniami dotyczącymi podejrzeń o zagraniczne finansowanie kampanii wyborczej, pranie pieniędzy oraz przestępstwa podatkowe. Nie postawiono mu oficjalnych zarzutów, ale sąd zakazał mu opuszczania kraju i nakazał oddanie paszportu. Dokument unieważniono, gdy polityk nie przekazał go w wyznaczonym terminie. Immunitet parlamentarny straci wraz z końcem kadencji w lutym.
W liście przekazanym mediom Bolsonaro ogłosił się prawowitym prezydentem-elektem i mówił o „politycznie motywowanym polowaniu na czarownice”. Podziękował Trumpowi oraz Javierowi Milei za pomoc w opuszczeniu ojczyzny i przyjęcie w Stanach Zjednoczonych. „Chcę powiedzieć nie tylko moim 60 milionom wyborców, ale także wszystkim Brazylijczykom, że to ja jestem wybranym prezydentem” – napisał. Reuters zaznacza, że nie przedstawił dowodów na rzekome oszustwo wyborcze, a międzynarodowi obserwatorzy uznali niedzielne głosowanie za uczciwe.
Prezydent Lula skomentował wyjazd słowami, że „ci, którzy nie mają nic do ukrycia, nie mają się czego bać”. Ojciec senatora, Jair Bolsonaro, odbywa karę 27 lat więzienia za udział w próbie zamachu stanu po wyborach z 2022 roku.