
Tydzień obrad Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) w Addis Abebie w Etiopii zakończył się w piątek 16 października zawieszeniem sesji. Rządy nie zdołały ustalić, kiedy świat pozna wyniki siódmego cyklu oceny, określanego jako AR7. Bez terminu staje pod znakiem zapytania przyszłość naukowego zaplecza, na którym opierają się globalne negocjacje klimatyczne, a w mniej niż miesiąc rozpoczyna się szczyt COP31.
AR7 to seria raportów podsumowujących najnowsze dowody na temat zagrożeń związanych ze zmianą klimatu, sposobów adaptacji i koniecznych cięć emisji. Publikację planowano na 2028 rok, siedem lat po poprzednim raporcie z 2021 roku. Część rządów chce przesunąć ten termin na 2029 rok lub później. Luźna grupa państw, w której czołową rolę odgrywają Arabia Saudyjska, Rosja i Indie, a także Chiny i Kenia, przekonuje, że nauka o klimacie jest zdominowana przez kraje rozwinięte, co miało wypaczyć wnioski raportu. Kraje te argumentują również, że państwa o niskich dochodach potrzebują więcej czasu na analizę ustaleń przed publikacją.
Naukowcy związani z raportem nie mają wątpliwości, co oznacza zwłoka. „To osłabia globalne ambicje” – mówi Richard Allan z University of Reading, jeden z głównych autorów AR7. Bez głośnego raportu IPCC presja na rządy przed kolejną rundą zobowiązań będzie znacznie mniejsza. Rok 2028 jest o tyle istotny, że przypada wtedy drugi globalny przegląd, w którym oceniane są deklaracje państw. Zgodnie z porozumieniem paryskim celem jest utrzymanie wzrostu temperatury na poziomie 1,5 stopnia Celsjusza powyżej poziomu przedindustrialnego.
Bob Watson, były przewodniczący IPCC, nie kryje sceptycyzmu. „To oczywiście taktyka opóźniająca” – ocenia. Jego zdaniem kraje, które nie chcą działań, nie chcą zobaczyć tych raportów, bo wiedzą, co w nich będzie: że nie jesteśmy na drodze do 1,5, ani nawet 2 stopni.
Mohamed Adow, dyrektor think tanku Power Shift Africa, mówi o głębokim rozczarowaniu. Podkreśla, że kraje rozwijające się muszą mieć realny głos w kształtowaniu nauki, a bogate państwa powinny zapewnić na to finansowanie. Jednocześnie zaznacza, że uzasadnione obawy o sprawiedliwość nie mogą stać się pretekstem do niekończących się opóźnień.
Przewodniczący IPCC Jim Skea zapowiedział w poniedziałkowym oświadczeniu, że zwoła obrady ponownie „przy najwcześniejszej okazji”, by wymusić decyzję. Coraz bardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że raport o fizycznych podstawach nauki o klimacie ukaże się w maju 2028 roku, a dwa kolejne, dotyczące adaptacji i łagodzenia zmian, rok później.