
Sąd w Mombasie uznał w poniedziałek Paula Mackenziego, przywódcę kenijskiej sekty głodowej, winnym morderstwa 191 osób. Jak podała BBC, ofiarami było 190 dzieci i jedna osoba dorosła. Wraz z nim skazano 29 innych przywódców jego wspólnoty.
Mackenzie kierował Good News International Church, która według prokuratury stała się chrześcijańską sektą apokaliptyczną. Wyznawcy mieli otrzymywać polecenie, by zagłodzić siebie i swoje dzieci na śmierć, aby przed końcem świata trafić do nieba i „spotkać Jezusa”. Doktryna zabraniała edukacji, a współczesną medycynę nazywała „złem”.
Wszyscy oskarżeni nie przyznawali się do winy i wielokrotnie przekonywali, że nikt nie był zmuszany do śmierci. Mackenzie twierdził, że nie zmuszał ofiar do głodzenia się. Sąd odrzucił ten argument.
Wyrok ogłaszała sędzia Diana Mochache, a jej uzasadnienie trwało ponad osiem godzin. Mówiła, że wyznawcy wierzyli, iż Mackenzie jest „ustami Jezusa”. Jeden ze współoskarżonych zeznał, że przywódca miał nauczać, że każdy, kto „sprzeciwi się poleceniu postu, musi zostać siłą zaprowadzony do nieba kopniakami i ciosami”.
Pochówki w lesie, gdzie działała sekta, nazywano „weselami”. Zdaniem sędzi zmarli „byli świętowani jako ci, którzy poślubili Jezusa”. Inny świadek opisywał kobietę w ciąży, której zabroniono karmić noworodka, a dziecko zmarło 12 dni później. „Kazano jej zagłodzić się na śmierć i pójść za swoimi dziećmi” - relacjonował.
Mackenziego zatrzymano w 2023 roku po zgłoszeniu. Kilka tygodni później władze zaczęły odkrywać ciała w płytkich grobach w lesie Shakahola niedaleko wybrzeża, w południowo-wschodniej Kenii. Łącznie wydobyto ponad 400 ciał; wiele było w znacznym stanie rozkładu, dlatego udało się zidentyfikować tylko 26 z nich. Poniedziałkowy wyrok dotyczył 191 zgonów, a śledztwo w sprawie pozostałych trwa. Sprawa jest opisywana jako jedna z najgorszych katastrof związanych z sektami w najnowszej historii.
Podczas ogłaszania wyroku Mackenzie siedział obok żony, jednej ze współoskarżonych, w pasiastej koszulce polo i czerwonych spodniach. Milczał i patrzył w przestrzeń. Na sali byli bliscy ofiar; 62-letni Francis Wanje stracił ośmioro członków rodziny, w tym dwoje wnuków.
Mackenzie i inni przywódcy sekty odpowiadają też w osobnych sprawach, między innymi o terroryzm, radykalizację i uniemożliwianie dzieciom nauki. Enos Amanya Ngala, były szef ochrony sekty, początkowo był oskarżony, ale zawarł ugodę z prokuraturą i został świadkiem oskarżenia.