
Chargé d'affaires polskiej ambasady w Waszyngtonie Bogdan Klich zażądał od Tuckera Carlsona natychmiastowego i publicznego wycofania się z jego wypowiedzi o napaści III Rzeszy na Polskę oraz przeprosin. Treść listu skierowanego do amerykańskiego publicysty opublikowała w poniedziałek polska ambasada. Dyplomata poinformował, że wystosował do Carlsona list otwarty z wezwaniem do wycofania wypowiedzi.
Reakcja dyplomaty dotyczy rozmowy Carlsona z Jacobem Reesem-Moggiem, byłym brytyjskim ministrem i posłem znanym z poparcia dla brexitu. Carlson próbował uzasadniać inwazję Niemiec na Polskę, mówiąc o odebraniu Niemcom „niemieckich terytoriów”. Nie odniósł się przy tym do riposty rozmówcy, że wcześniej Prusy brały udział w rozbiorach Polski. „To były jego argumenty, a, nawiasem mówiąc, to była prawda” – mówił, odnosząc się do argumentacji Adolfa Hitlera przed wybuchem wojny. Publicysta przekonywał też, że Wielka Brytania nie powinna była angażować się w konflikt, który w jego ocenie nie przyniósł jej korzyści i przyczynił się do utraty imperium oraz suwerenności.
Klich napisał, że jest „oburzony fałszywymi i głęboko niepokojącymi stwierdzeniami” Carlsona. „To stwierdzenie stanowi kolosalną zniewagę dla milionów ofiar nazizmu, w tym setek tysięcy amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli lub zostali ranni podczas wyzwalania Europy spod okupacji III Rzeszy” – zaznaczył.
Dyplomata podkreślił, że wypowiedzenie wojny Niemcom przez Wielką Brytanię i Francję po agresji na Polskę 1 września 1939 roku nie było jedynie realizacją zobowiązań sojuszniczych. Jego zdaniem, gdyby Londyn i Paryż nie wypowiedziały wojny III Rzeszy, i tak zostałyby zaatakowane. Przypomniał też, że napaść na Polskę była starannie zaplanowana, a celem Hitlera było „całkowite zniszczenie państwa polskiego i fizyczna eksterminacja jego ludności, a następnie kontynuacja krwawego podboju świata”. Zwrócił również uwagę na współpracę Niemiec ze Stalinem oraz na tajny protokół paktu Ribbentrop-Mołotow, który utorował drogę do tragedii milionów mieszkańców Europy Środkowej i Wschodniej.
„Jako amerykański dziennikarz, który korzysta z demokratycznego prawa do wolności słowa, stał się pan teraz apologetą Adolfa Hitlera. Czyniąc to, ucieka się pan do kłamstw, całkowicie fałszując udokumentowane fakty historyczne” – zarzucił Carlsonowi. „Propagandy nazistowskiej nie da się zrehabilitować pod płaszczykiem wolności słowa, ani też wolność słowa nie powinna być wykorzystywana do profanowania pamięci ofiar II wojny światowej” – dodał.
List zakończył słowami: „Historii nie wolno wypaczać. Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, są skazani na jej powtarzanie”. W rozmowie z Carlsonem Rees-Mogg wielokrotnie kwestionował jego tezy i zarzucał rozmówcy, że „balansuje na granicy obrony Hitlera”. Carlson odpowiedział, że „nie jest skrytym nazistą”.