
Drastyczne zmiany w użytkowaniu ziemi, do których doszło po kolonizacji, stworzyły „katastrofalną pętlę pożarów”. W efekcie południowo-wschodnia Australia jest dziś znacznie bardziej narażona na pożary buszu napędzane zmianami klimatu. Tak wynika z badania opublikowanego w czasopiśmie „Nature”.
Zespół badaczy pracował wspólnie z Gunaikurnai Land and Waters Aboriginal Corporation, organizacją reprezentującą tradycyjnych właścicieli. Razem odtworzyli tysiąc lat historii roślinności i pożarów w Purghagoolah, jeziorze otoczonym lasem w parku narodowym Croajingolong w regionie Gippsland w australijskim stanie Wiktoria.
Naukowcy przeanalizowali pyłki i cząstki węgla drzewnego, które przez stulecia osadzały się w metrowej długości rdzeniu osadów. Tysiącletni zapis pozwolił prześledzić dzieje krajobrazu oraz zależności między pogodą, pokrywą eukaliptusową a częstotliwością i intensywnością pożarów.
Wyniki badania pokazały, że po kolonizacji otwarte lasy przekształciły się w gęsty las, co doprowadziło do znacznie intensywniejszych pożarów. Zdaniem autorów zmiany te są spójne z zanikiem praktyk wypalania kulturowego i usunięciem z ziemi tradycyjnych właścicieli, ludu Gunaikurnai.
Michael-Shawn Fletcher, profesor Uniwersytetu w Melbourne i główny autor badania, podkreśla, że przed kolonizacją był to „pielęgnowany i zarządzany krajobraz”.
„Gunaikurnai zostali usunięci ze swojej ziemi i widać zmianę w liczbie drzew i krzewów w krajobrazie, a to napędza więcej pożarów” – mówi badacz. „To zmiana użytkowania ziemi, ponad sto lat przed zmianami klimatu, pozwoliła krzewom się rozprzestrzenić, a pożarom stać się gorętszymi. Gorące pożary wywołują odnowienie eukaliptusów, a eukaliptusy rosną dalej, napędzając kolejne pożary”.
Wschodni Gippsland to teren, który w styczniu 2020 roku dotknęły gwałtowne pożary buszu.
Wypalanie kulturowe polega na tym, że rdzenne ludy Australii używają niskotemperaturowego ognia, aby utrzymać bezpieczny i produktywny krajobraz. Metoda opiera się na zasadzie „właściwy czas, właściwe miejsce” i różni się od wypalania prowadzonego przez agencje rządowe w celu ograniczania zagrożenia. W niektórych częściach Australii praktykę stosuje się do dziś.
Fletcher przekonuje, że badanie dostarcza naukowych dowodów na wartość wypalania kulturowego i pokazuje, jak ważne jest włączenie wiedzy rdzennych społeczności do współczesnych strategii zarządzania pożarami. „Mam nadzieję, że otworzy to rozmowę o możliwościach i o nowej przyszłości, w której zaczniemy panować nad problemem katastrofalnych pożarów” – dodaje.