
Zarząd Infrastruktury Wodnej w Krakowie ogłosił przetarg na montaż urządzeń do monitoringu wód w dziesięciu lokalizacjach na sześciu ciekach. Zainteresowane firmy mogą składać oferty do 2 października. To efekt społecznego pilotażu na potoku Olszanickim, który pokazał, że skuteczne monitorowanie cieków jest możliwe.
W pilotażu nie korzystano z automatycznych czujników. Mieszkańcy przychodzili co kilka godzin i codziennie mierzyli parametry fizykochemiczne wody. - Udawało się wykrywać piki, czyli wzrosty przewodności elektrolitycznej właściwej, oraz spadki zawartości tlenu, które były związane właśnie z zanieczyszczeniem. W związku z wdrożeniem tego systemu udało się dużo częściej wykrywać przypadki skażenia potoku Olszanickiego - mówi dr hab. inż. Mariusz Czop, profesor AGH z Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska.
Nowe czujniki będą mierzyć poziom wody, pH, przewodność elektrolityczną, zawiesinę i mętność oraz ilość tlenu rozpuszczonego. Do tego dojdą parametry atmosferyczne, czyli temperatura powietrza i wilgotność względna - wylicza Grzegorz Mróz z Zarządu Infrastruktury Wodnej. Dane będą ogólnodostępne i publikowane na stronie internetowej, a urzędnicy chcą je archiwizować.
Dwa czujniki pojawią się na Dłubni, dwa na Prądniku, jeden na Rudawie i jeden na jej dopływie, potoku Olszanickim. Kolejne dwa trafią na Wilgę, w tym jeden przy ujściu potoku Olszynka. Urządzenia zostaną zamontowane także na Serafie i Malinówce.
Pomysł monitoringu zgłaszano również do Budżetu Obywatelskiego, jako projekt dzielnicowy i ogólnomiejski. W obu przypadkach został odrzucony, bo cieki wodne nie są własnością gminy, a projekty budżetu obywatelskiego mogą być realizowane tylko na terenach miejskich. Ciekami wodnymi zarządza Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie, jednostka Wód Polskich. Urzędnicy Zarządu Infrastruktury Wodnej prowadzą więc rozmowy z Wodami Polskimi, których efektem ma być porozumienie między gminą a RZGW. W specyfikacji przetargowej nie wskazano jednak jasno, że czujniki mają mierzyć także temperaturę wody.
Temat wraca w kampanii przed przedterminowymi wyborami prezydenta Krakowa. Głosowanie odbędzie się 27 września, a wystartuje w nim ośmioro zarejestrowanych kandydatów. Część kandydatów ujawniła oświadczenia majątkowe - Monika Piątkowska wykazała 290 tys. zł oszczędności i dom o wartości 1,6 mln zł, a Łukasz Gibała papiery wartościowe warte ponad 1,4 mln zł. - Bardzo się cieszę, że ten projekt rusza. To pomysł przyrodników i aktywistów już od kilku lat, był on również przedmiotem programów wyborczych Łukasza Gibały - mówi naukowiec z AGH.
W tle kampanii rozgrywa się też spór o pieniądze z recyklingu. Krakowskie Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania szacuje, że w pierwszym półroczu zarobiło o 9,5 mln zł mniej z powodu systemu kaucyjnego. Jeśli trend się utrzyma, do końca roku kwota może wzrosnąć do blisko 20 mln zł. Powód jest prosty - do żółtych worków trafia mniej plastiku i aluminium. W pierwszym półroczu MPO zebrało nieco ponad 500 ton surowców wtórnych, podczas gdy rok wcześniej w tym samym okresie około 1000 ton. Spółka podkreśla, że utracony przychód nie oznacza automatycznie podwyżki, o której zdecydowaliby miejscy radni.