
Sprawa, która ciągnęła się od 2018 roku, doczekała się wreszcie rozstrzygnięcia. W piątek wyszło na jaw, że Manchester City zostało uznane za winne większości z 115 zarzutów postawionych mu przez Premier League. Klub nie potwierdził tego wprost - w oświadczeniu napisał jedynie, że „proces wciąż trwa”, bo szykuje się do odwołania.
O werdykcie dowiedzieliśmy się nie z oficjalnego komunikatu ligi, lecz od dziennikarzy. To Athletic pierwszy poinformował o rozstrzygnięciu, a BBC Sport dowiedziało się później, że dokument trafił w ciągu tygodnia do działaczy klubowych, którzy musieli podpisać umowę o zachowaniu poufności, żeby go otworzyć. Publicznie Premier League nadal milczy.
W poniedziałek głos zabrał szef Manchester City, Ferran Soriano. Według ustaleń BBC Sport wystąpił on w Kopenhadze przed szefami innych klubów na posiedzeniu zarządu European Football Clubs, dawnej ECA, które dzień później zwołało walne zgromadzenie. Miał tam zapewnić, że klub będzie walczył z zarzutami i że cała sprawa jest daleka od końca. Powtórzył tym samym to, co w liście do kibiców napisał przewodniczący Khaldoon Al Mubarak. „Dojście tutaj zajęło osiem lat i zajmie jeszcze dużo więcej czasu” - relacjonowała za Soriano agencja Press Association, nawiązując do rozpoczęcia śledztwa przez Premier League w 2018 roku. Po spotkaniu Soriano wyszedł, nie odpowiadając na pytania dziennikarzy.
Wśród obecnych na sali był między innymi Jean-Claude Blanc, który w Manchesterze United odpowiada za międzynarodowe relacje w piłce, oraz właściciel Evertonu Dan Friedkin, tym razem występujący jako właściciel Romy.
Zarzuty, których dotyczy sprawa, opisują szeroko zakrojone naruszenia regulaminu. Chodzi przede wszystkim o zawyżanie przychodów od sponsorów powiązanych z klubem oraz o inne płatności prowadzone „poza księgami”, które miały omijać przepisy finansowe.
Co dalej? Kar jeszcze nie ogłoszono. W grę wchodzi odjęcie punktów, wydalenie z najwyższej klasy rozgrywkowej, a także wysoka grzywna. Kluby Premier League zasięgają już porad prawnych w sprawie ewentualnych odszkodowań.
Od rozpoczęcia rozprawy minęły dwa lata i dziesięć dni, a od postawienia zarzutów minęło 1329 dni. Werdykt niezależnego panelu, na który futbol czekał od dawna, nie zamyka sprawy - raczej kończy jej pierwszy etap. Odwołanie oznacza kolejne miesiące niepewności, a kibice Manchester City i reszta ligi wciąż mogą się tylko domyślać, jaka będzie kara i kiedy sprawa naprawdę się zakończy.