
Prokuratura Rejonowa Kraków-Krowodrza przejęła dwie sprawy dotyczące nieprawidłowości przy zbieraniu podpisów pod kandydaturami na prezydenta Krakowa. Zawiadomienia złożył komisarz wyborczy, a ich przedmiotem jest sposób sporządzania list poparcia przez komitety Mariana Banasia, byłego prezesa NIK, oraz Bartosza Bocheńczaka z Konfederacji.
Już na etapie weryfikacji Miejska Komisja Wyborcza odrzuciła obu polityków, bo nie uzbierali wymaganego minimum trzech tysięcy ważnych podpisów. Komitet Banasia dostarczył 2048 podpisów uznanych za ważne i aż 3611 nieważnych, u Bocheńczaka było to 2745 do 2289. Gdy liczby zaczęto analizować, wyszło na jaw, co stało za odrzuceniem części list.
Jak wynika z doniesień, na listach poparcia obu kandydatów znalazły się dane osób zmarłych. U Banasia stwierdzono 32 takie przypadki, u Bocheńczaka 37, a część z tych osób nie żyje od kilkunastu lat. Do tego doszły sytuacje, w których ktoś bezprawnie posłużył się numerem PESEL nieżyjącej osoby - cztery takie przypadki w komitecie Banasia i trzy u Bocheńczaka.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Tomasz Waszczuk zapowiedział, że śledczy sprawdzą, czy doszło do fałszerstw i innych nadużyć. Postępowanie toczyć się będzie na podstawie artykułów 248 paragraf 6 i 270 paragraf 1 kodeksu karnego, czyli przepisów przewidujących odpowiedzialność za wpisywanie danych zmarłych na listy poparcia oraz za fałszowanie dokumentów. W grę wchodzi nawet pięć lat pozbawienia wolności.
Barbara Golanko z krakowskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego mówiła w kontekście tej sprawy o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przeciwko dokumentom, a ostateczną kwalifikację prawną czynu zostawiła prokuratorom. Sami kandydaci na razie nie odnieśli się do zarzutów wobec swoich komitetów.
Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa odbędą się 27 września. Do walki o fotel włodarza miasta, opróżniony po majowym referendum, które odwołało Aleksandra Miszalskiego, stanęło ośmioro kandydatów, w tym Michał Drewnicki z PiS, Łukasz Gibała, Daria Gosek-Popiołek, Jan Hoffman, Michał Klimek, Aleksandra Owca, Monika Piątkowska i Sławomir Pietrzyk.
Sprawa krakowskich list to nie jedyne wyborcze zawirowanie ostatnich dni. Równolegle polityczne spory toczą się wokół innej sprawy - posłanki Marii Kurowskiej, która nie opuszcza budynku Akademii Wymiaru Sprawiedliwości w Warszawie, a jej partyjni koledzy zapowiadają apel do premiera o humanitarne jej traktowanie. Wyborczy czas w tym roku najwyraźniej sprzyja konfliktom rozstrzyganym nie tylko w urnach.