
Portal Atlas Obscura zebrał trzynaście amerykańskich cmentarzy, wokół których narosły historie o duchach. Od Florydy po mgliste mokradła Luizjany stare nagrobki to nie tylko kawałek historii, ale też pokaźny zbiór legend.
Wśród opisanych miejsc jest Colonial Park Cemetery w Savannah. Powstał w 1750 roku i przez ponad sto lat był głównym cmentarzem publicznym miasta. Na sześciu akrach spoczywa ponad dziewięć tysięcy osób, w tym pierwsi osadnicy i setki ofiar epidemii żółtej febry z 1820 roku. Krąży opowieść, że gdy w czasie wojny secesyjnej Savannah zajęły wojska Unii, żołnierze okupujący miasto przestawiali nagrobki i zmieniali wyryte na nich nazwiska oraz daty, co rozgniewało miejscowe duchy. Dziś mają się one pojawiać nad cmentarzem jako obłoki światła albo zielona mgła unosząca się tuż nad ziemią. Nocą wstęp na teren jest wzbroniony, ale chętni siadują na ławkach za ogrodzeniem i wypatrują zjaw. Specjaliści od zjawisk paranormalnych organizują też nocne sesje EVP pod murami cmentarza, podczas których można posłuchać dziwnych dźwięków tysięcy duchów.
Zupełnie inny klimat ma cmentarz w Frenier, w mokradłach Manchac, około pół godziny drogi od Nowego Orleanu. Stały tam kiedyś trzy osady, Ruddock, Napton i Frenier, które w 1915 roku zniszczył huragan. Co najmniej 29 ofiar żywiołu pochowano we wspólnej mogile na miejscowym cmentarzu. Około stu metrów dalej spoczęła Julia Brown, którą mieszkańcy podejrzewali o uprawianie voodoo. Kobieta miała zapowiadać, że zabierze wieś ze sobą, gdy umrze, a huragan uderzył dokładnie w dniu jej śmierci. Do dziś ma się ona pojawiać przed kajakarzami, wyłaniając się z mgły nad grobami ofiar.
Przewodnik wymienia też Wildwood, którego teren dzieli droga. Wschodnia część cmentarza uchodzi za „dobrą”, zachodnia za „nawiedzoną”, ze starszymi grobami i bardziej niespokojnymi duszami, a nocami ma tam śpiewać smutne pieśni banshee. Jeden z grobowców zaprojektował strażak, który panicznie bał się pogrzebania żywcem, dlatego konstrukcję można otworzyć od środka. Do dziś słychać w nim kroki, jakby zmarły czekał na okazję, żeby się przejść. Z kolei cmentarz w dawnej osadzie Shakerów wyróżniają żeliwne paliki przypominające słodycze, które znaczą groby dawnych mieszkańców. Miejscowi opowiadają, że zmarli Shakerzy wciąż pojawiają się na cmentarzu, na polach i w lasach wokół.
Trzynaście miejsc i trzynaście historii, a wszystkie łączy jedno - piękno starych nagrobków i zadbanych terenów naznaczone czymś, co trudno opisać. Kto planuje jesienną podróż po Stanach i lubi dreszcz, ten znajdzie w przewodniku Atlas Obscura gotową listę przystanków.