
Od dziesięcioleci badacze inwestują miliardy dolarów w terapie choroby Alzheimera wymierzone w amyloid beta – peptyd, który tworzy szkodliwe złogi w mózgu. Biochemik z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz uważa jednak, że naukowcy mogli przeoczyć innego potencjalnego sprawcę: mniejszy, blisko spokrewniony peptyd P3, który przez dekady uchodził za nieszkodliwy.
W komentarzu opublikowanym w czasopiśmie ChemBioChem profesor Jevgenij Raskatov zwraca uwagę na badania sugerujące, że P3 może tworzyć mikroskopijne skupiska oraz nitkowate struktury zwane fibrylami. Dowody wskazują też, że peptyd może wchodzić w interakcje z amyloidem beta (Aβ), wpływając na to, jak odkłada się on w mózgu i jak toksyczny się staje. To rodzi możliwość, że P3 przyczynia się do uszkodzenia neuronów związanego z chorobą Alzheimera.
– Peptyd P3 najprawdopodobniej nie jest niewinnym postronnym obserwatorem, za jakiego powszechnie go uważano. Potrzeba jeszcze więcej badań, ale to może wywrócić badania nad chorobą Alzheimera do góry nogami – mówi Raskatov. – P3 to odrębny, agregujący peptyd, który sam w sobie jest potencjalnie neurotoksyczny i może przyczyniać się do choroby Alzheimera.
Choroba Alzheimera jest najbardziej rozpowszechnioną chorobą neurodegeneracyjną – dotyka około 35 milionów ludzi na świecie, a roczne koszty z nią związane przekraczają 800 miliardów dolarów. Liczba chorych ma się podwoić do 2050 roku.
Mimo dekad intensywnych badań opracowanie skutecznych leków pozostaje niezwykle trudne. Ponad 400 badań klinicznych sprawdzało potencjalne terapie, w większości wymierzone właśnie w amyloid beta. Wiele z tych prób zakończyło się niepowodzeniem, inne przyniosły tylko skromne korzyści, a część wiązała się z poważnymi powikłaniami, w tym krwawieniami do mózgu i udarami.
Amyloid beta powstaje z dużo większego białka osadzonego w błonach komórkowych, zwanego białkiem prekursorowym amyloidu (APP). Dwa enzymy, β-sekretaza i γ-sekretaza, przecinają je kolejno, uwalniając peptydy o różnej długości. Naukowcy skupili się szczególnie na dwóch wersjach, Aβ40 i Aβ42, zbudowanych z 40 i 42 aminokwasów. To Aβ42 przyciągało największą uwagę, bo szczególnie łatwo się zlepia i tworzy toksyczne agregaty – dlatego od dekad pozostaje głównym celem prac nad lekami.
Stosowane obecnie leki, w tym inhibitory cholinoesterazy i antagoniści receptora NMDA, mogą tymczasowo złagodzić niektóre objawy, ale nie zatrzymują rozwoju choroby. W ostatnich latach zatwierdzono także terapie oparte na przeciwciałach, takie jak lekanemab i donanemab, które pomagają usuwać amyloid beta z mózgu. Raskatov przekonuje jednak, że dotychczasowe korzyści pozostają ograniczone, i podkreśla potrzebę zbadania innych procesów biologicznych zaangażowanych w chorobę.
– Postęp jest niezwykle wolny, a obecny stan terapii choroby Alzheimera pozostawia wiele do życzenia. Potrzebujemy fundamentalnie nowych podejść do tego problemu – dodaje naukowiec.