
W nocy z soboty na niedzielę ukraińska armia przeprowadziła precyzyjny atak na zakłady rafineryjne Gazpromnieftu w moskiewskiej dzielnicy Kapotnia, zaledwie 15 kilometrów od Kremla. Na terenie obiektu wybuchł pożar na dużą skalę, a trafione zostały kluczowe instalacje przetwórstwa ropy naftowej oraz izomeryzacji. To jeden z najgłośniejszych uderzeń na infrastrukturę rosyjskiej stolicy od początku wojny.
Reakcja Moskwy nie trwała długo. Ministerstwo Obrony Rosji poinformowało w niedzielę na Telegramie, że rosyjska armia będzie kontynuować i zintensyfikuje ataki bronią precyzyjną na obiekty wojskowe w Kijowie. Resort uzasadnił decyzję ukraińskimi uderzeniami na obiekty cywilne i zarzucił Kijowowi próbę zakłócenia demokratycznych wyborów do Dumy Państwowej, które w Rosji odbywały się od piątku do niedzieli.
Strona rosyjska utrzymuje, że w ciągu ostatnich dwóch dni zestrzeliła nad swoim terytorium niemal 2 tysiące dronów oraz rakiety manewrujące zmierzające m.in. w stronę regionu moskiewskiego. Sensację wywołała zwłaszcza skala pożaru widoczna z daleka - płomienie nad Moskwą pokazywały w niedzielę setki nagrań zamieszczanych w mediach społecznościowych.
Ataki na infrastrukturę odbyły się akurat w trakcie głosowania do izby niższej rosyjskiego parlamentu. Według sondażowych wyników exit poll Jedna Rosja zdobyła 57,02 procent głosów i zmierza do pewnego zwycięstwa. Centralna Komisja Wyborcza Rosji po przeliczeniu blisko 14 procent głosów potwierdziła prowadzenie partii rządzącej. Władimir Putin skomentował wynik jako triumf woli ludu, podkreślając dojrzałość systemu politycznego i jego zdolność do stawienia czoła zagranicznym zagrożeniom, szantażowi i agresji.
Państwowa agencja TASS donosi o rekordowej frekwencji wynoszącej 54,96 procent, wyższej niż w latach 1993, 2016 i 2021. Na listach Jednej Rosji znaleźli się zarówno czynni wojskowi, jak i weterani wojny w Ukrainie - taktyka, którą analitycy określają budowaniem nowej rosyjskiej elity przez Putina. Z list wyborczych wyłączono kandydatów jedynej partii opozycyjnej - Jabłoko. Głosowanie po raz pierwszy odbyło się także w czterech częściowo okupowanych regionach Ukrainy, a rosyjskie MSZ uruchomiło 326 oddziałów wyborczych w 152 krajach.
Zapowiedź eskalacji uderzeń na Kijów oznacza, że wojna zamiast gasnąć, ponownie wkracza w ostrzejszą fazę. Kreml łączy w jednym komunikacie wyborczy sukces z groźbą pod adresem ukraińskiej stolicy, próbując pokazać, że naciski z zewnątrz tylko umacniają jego pozycję.