
Budowa Portu Polska (dawnego Centralnego Portu Komunikacyjnego) wraca na taśmy serwisów jako temat, który mimo zapowiedzi nie daje o sobie zapomnieć. Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak w „Rozmowie o 7:00” w RMF FM zapewniał, że „w tym momencie trzymamy harmonogram” i że właściwe palowanie ruszy w listopadzie. Przy okazji padło też konkretne zobowiązanie w mniejszej, ale równie ważnej sprawie: zaostrzenie przepisów dla kierowców na przejazdach kolejowych mogłoby wejść w życie jeszcze przed końcem roku. Wiceminister ocenił, że takie rozwiązanie „dobrze by było”, gdyby zdążyło.
Pieniądz nie jest jednak jedynym problemem, z jakim mierzą się urzędnicy. Urszula Zielińska, wiceminister klimatu i środowiska, w popołudniowej rozmowie w RMF FM opowiadała o dzikach zapuszczających się do miast. Jej zdaniem to efekt m.in. nieodpowiedzialnego wyrzucania jedzenia do śmietników, a odstrzał powinien być absolutnie ostatecznością. Wstępny sprzęt robi wrażenie, bo w dwumilionowej Warszawie za całe interwencje odpowiadają dziś dwa auta i jeden łowczy, a zespół bywa wzywany do kilkudziesięciu zgłoszeń dziennie. Zielińska mówiła też o 0,5 mld zł, jakie w tym roku jej resort ma na zabagnienie terenów w ramach zielonej części Tarczy Wschód. Projekty od samorządów mają spłynąć do końca września, a zmiany w krajobrazie wschodniej granicy – jej zdaniem – zobaczymy do połowy przyszłego roku.
Kłopoty nie omijają też tego, co miało być zabezpieczeniem na najczarniejszy scenariusz. Australijscy naukowcy przeanalizowali tysiące partii nasion z banków, które mają chronić światową żywność po katastrofie, i wyszło, że nie wszystko przetrwa tak długo, jak sądzono. Najodporniejsza fasola mung po 45 latach w mrozie wciąż kiełkowała w ponad 90 proc. przypadków, ale fasola adzuki nadaje się średnio zaledwie przez 17 lat. To oznacza, że skarbce życia trzeba będzie odnawiać znacznie częściej niż raz na kilka tysięcy lat.
Na osobny problem natknęła się Szwecja. Przez dekadę liczba osadzonych wzrosła tam ponad dwukrotnie, a przepełnienie zakładów karnych sięgnęło 141 proc. Rząd zaostrzył prawo, by rozprawić się z gangami, ale własne więzienia już nie wystarczają, więc pierwsze grupy skazanych ruszyły w sierpniu do Estonii, do wynajętego zakładu w Tartu. Twarda polityka przynosi efekty w postaci mniejszej liczby strzelanin, ale pytań o to, jak długo system wytrzyma, wciąż przybywa.