
Pszczoły miodne nie tylko zabierają dzikim zapylaczom pokarm. Badania prowadzone przez dwa lata w Cambridgeshire pokazują, że podlatują do innych owadów, uderzają w nie i przepędzają je z kwiatów, żeby dostać się do pyłku i nektaru. Do starć dochodzi przy pojedynczych kwiatach, wśród gałęzi żywopłotów, a pszczół miodnych w brytyjskich ogrodach stale przybywa.
Zespół z Anglia Ruskin University zauważył, że w miejscach o większym zagęszczeniu pszczół miodnych było mniej dzikich zapylaczy, takich jak trzmiele, pszczoły samotnice i bzygowate. Pszczoły miodne najczęściej same rozpoczynały konfrontacje i najczęściej je wygrywały.
Badacze obserwowali owady na jeżynach i bluszczu w okolicach uli. W ciągu dwóch lat udokumentowali 300 interakcji między przedstawicielami pięciu grup: pszczołami miodnymi, trzmielami, pszczołami samotnicami, bzygowatymi oraz kategorią „inne”, do której trafiły muchówki, motyle, chrząszcze i osy. Każde spotkanie klasyfikowano jako wygraną, przegraną albo wspólne korzystanie z zasobu. Na obu roślinach pszczoły miodne wygrywały w większości przypadków.
Wcześniejsze prace sugerowały, że pszczoły miodne konkurują pośrednio, zajmując dostępne zasoby. Nowe obserwacje wskazują na konkurencję bezpośrednią, określaną jako konkurencja przez przeszkadzanie, w której jeden gatunek atakuje drugi lub go przegania.
„To ważne, bo oczywiście oznacza, że dzikie zapylacze muszą radzić sobie z oboma rodzajami konkurencji ze strony pszczół miodnych” – powiedziała Victoria Buckle, główna autorka badania i doktorantka na Anglia Ruskin University. Owady te tracą więc dostęp do pokarmu i jednocześnie bywają fizycznie wypychane z kwiatów.
Inne owady unikały pszczół miodnych w 28,4 proc. interakcji na jeżynie i 35,6 proc. na bluszczu. W starciach wygranych przez pszczołę miodną w około 20 proc. przypadków dochodziło do wypchnięcia rywala, na przykład przez lądowanie na nim lub zepchnięcie go z kwiatu, albo do przegonienia go.
W Wielkiej Brytanii rośnie liczba hodowanych pszczół. Ten wzrost budzi coraz większe obawy badaczy. Kampanie „ratujmy pszczoły” znajdują odzew wśród Brytyjczyków, a coraz więcej osób stawia ule w ogrodach. Według National Bee Unit liczba zarejestrowanych pszczelarzy wzrosła z 19 tys. w 2010 r. do 47 tys. w 2025 r.
Badacze zwracają uwagę, że rosnąca liczba pszczół miodnych może szkodzić dzikim zapylaczom przez większą konkurencję o pokarm i przenoszenie chorób, szczególnie tam, gdzie kwiatów jest mało albo ule stoją bardzo gęsto.