← Newsy Veritop Polska

Rosyjski dron wyłowiony z Bałtyku. Minister: to najpewniej nowy model utracony przez Rosję

14 wrzesień 2026 · 2 min czytania ·
Zdjęcie: Zdjęcie własne (CMS)
Wojsko podjęło z Bałtyku koło Jarosławca bezzałogowiec. Minister obrony przekazał, że wszystko wskazuje na rosyjską Gerberę - najpewniej nowy model, który Rosjanie utracili. Dron miał cechy zwiadowcze, nie bojowe.

Wojsko wyłowiło z Morza Bałtyckiego rosyjskiego drona. Maszynę podjęto z wody w rejonie plaży w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca w województwie zachodniopomorskim. O sprawie już w południe poinformował szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jak przekazał minister, wszystko wskazuje na to, że Rosjanie prawdopodobnie utracili nowy model drona typu Gerbera. W sieci zamieścił też zdjęcie obiektu i jednocześnie zdementował krążące w internecie przerobione fotografie, które miały sugerować, że znaleziony bezzałogowiec tak naprawdę jest polski.

- Najprawdopodobniej ten dron został utracony przez Rosję podczas prób manewrów na Morzu Bałtyckim. Nie był najpewniej wymierzony w Polskę - powiedział Kosiniak-Kamysz w "Faktach po Faktach" TVN24. Podkreślił przy tym, że wszystko wskazuje, iż nie były to działania powiązane z jakimś konkretnym celem. - Na ten moment wiemy, że ten dron nie miał raczej uzbrojenia, miał raczej cechy zwiadowcze niż bojowe - dodał.

Maszynę zauważyli żołnierze Marynarki Wojennej podczas standardowego rejsu motorówką. Marynarze wyłowili drona i wyciągnęli go na brzeg. Co istotne, systemy nie zarejestrowały naruszenia przestrzeni powietrznej, co zdaniem podpułkownika Jacka Goryszewskiego z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych oznacza, że dron musiał przydryfować.

Większość dronów typu Gerbera to wabiki, ale część może przenosić ładunki. Dlatego miejsce zdarzenia zostało zabezpieczone, a na plażę wezwano odpowiednie służby. Jak tłumaczył major Tomasz Dawidowicz, do zbadania obiektu przystąpią chemicy, następnie pirotechnicy, a w dalszej kolejności prokurator oraz technicy kryminalistyki Żandarmerii Wojskowej. Rzecznik komendanta głównego Żandarmerii Wojskowej podpułkownik Dariusz Rozkosz zapewnił, że na miejscu są wszystkie służby, a obiekt zostanie dokładnie sprawdzony pod kątem bezpieczeństwa i zabezpieczony.

Wiceszef MON Cezary Tomczyk zaznaczył, że wszystko wskazuje na pochodzenie drona z Rosji, a maszyna zgodnie z procedurami trafi teraz do służb. Zaapelował też o budowanie społecznej odporności. - Dopóki zagrożenie ze strony Rosji występuje, będziemy testowani na rozmaite sposoby. Będą pojawiały się samoloty obserwacyjne czy myśliwce. Będziemy je przechwytywać w polskiej strefie ekonomicznej. Budujmy świadomość i odporność społeczną - mówił.

portret Marek Sobczak
Polska
Marek Sobczak
Dziennikarz polityczny w redakcji Veritop. Śledzi krajobraz polityczny, pracę Sejmu i sprawy samorządowe. Po pracy biega, a w domu czeka na niego jamnik o imieniu Stefek.
Artykuł powstał na podstawie publicznych doniesień medialnych.