
Sam Altman, szef OpenAI, producenta ChatGPT, twierdzi, że ludzie mają prawo bać się sztucznej inteligencji, ale jednocześnie powinni bardziej ufać firmom technologicznym w kwestii bezpieczeństwa. Szef najpopularniejszego modelu językowego na świecie mówił o tym we wtorek podczas konferencji organizowanej przez Salesforce w San Francisco.
„Świat powinien zaufać, że zrobimy właściwą rzecz, bo to właściwa rzecz i czujemy wagę tej odpowiedzialności” – powiedział Altman. Przyznał jednocześnie, że obawy ludzi są w pełni uzasadnione, bo możliwości narzędzi AI rozwijają się w błyskawicznym tempie.
„Nie trzeba już wiele wyobraźni, żeby zwizualizować sobie, jak mogłoby to pójść źle. Uważam, że świat ma prawo się tego bać” – dodał.
Jego słowa padły w momencie, gdy dyskusja o regulacjach sztucznej inteligencji w Stanach Zjednoczonych wyraźnie się zaostrzyła. Krytycy nie zostawiają na firmach technologicznych suchej nitki i twierdzą, że samoregulacji nie można im powierzać. O większą kontrolę nad AI apelują zarówno lewicowy senator Bernie Sanders, jak i Steve Bannon, były doradca Donalda Trumpa.
Prezydent USA z kolei ma zupełnie inne zdanie. Trump wielokrotnie krytykował pomysły ograniczeń dla szybko rozwijającej się technologii i nazwał obawy o bezpieczeństwo AI „mistyfikacją”. Jego zdaniem jedynym potrzebnym „zabezpieczeniem” jest silny i mądry prezydent.
Co istotne, sami szefowie firm zajmujących się sztuczną inteligencją przyznają, że trudno będzie uregulować technologię, która zmienia się tak szybko. W rozmowie z Axios opublikowanej 3 września Altman mówił, że po swoim wystąpieniu przed Kongresem w 2023 roku spodziewał się, że ustawodawcy stworzą „podstawowe ramy” dla zaawansowanej AI. Tak się jednak nie stało.
To rozziew – między słowami o zaufaniu do branży a brakiem konkretnych rozwiązań prawnych – będzie prawdopodobnie napędzał debatę o przyszłości sztucznej inteligencji w nadchodzących miesiącach. Amerykańska administracja i Kongres wciąż nie mają wspólnego stanowiska, a technologia nie czeka na polityków.