
W środę przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim odbyły się mowy końcowe w procesie Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1. Prokuratura zażądała dla niego ośmiu lat pozbawienia wolności oraz 15-letniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Sąd odroczył wydanie wyroku. Orzeczenie zostanie ogłoszone 21 października.
Osiem lat pozbawienia wolności to najwyższy możliwy wymiar kary wynikający z kwalifikacji prawnej wskazanej w akcie oskarżenia. Prokurator Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach przekonywał, że maksymalna kara przewidziana przez prawo nie odpowiada skali czynu, który zarzucono oskarżonemu. Pełnomocnik rodziny ofiar mówił, że gdyby możliwa była kara 20 lat, wnosiłby o 20, a gdyby 30, wnosiłby o 30. Prokuratura wniosła również o zadośćuczynienie dla rodzin ofiar w łącznej wysokości 2,2 mln zł oraz o ograniczenie oskarżonemu możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po odbyciu trzech czwartych kary.
W mowie końcowej prokurator szczegółowo wracał do wydarzeń z 16 września 2023 roku i sposobu jazdy oskarżonego. Mówił, że Sebastian M. zajął lewy pas i „wbił gaz w podłogę”, rozpoczynając tym samym „rosyjską ruletkę z życiem innych osób”. Eksperci ustalili, że prowadzone przez Sebastiana M. BMW poruszało się z prędkością od 315 do 329 km/h, a kierowca Kii jechał zgodnie z obowiązującymi przepisami. Prokurator podkreślał, że oskarżony pędził lewym pasem i agresywnie migał światłami drogowymi, żądając możliwości przejazdu. Dodał, że dźwięk silnika brzmiał jak „nisko lecący samolot”.
W wypadku zginęli Martyna i Patryk oraz ich pięcioletni syn Oliwier. Prokurator mówił, że uderzenie było „monstrualne”, a „wielki i ciężki silnik V8 zmiażdżył część Kii”. Według niego wewnątrz Kii „rozegrał się horror, którego ostatecznie nikt nie przeżył”, doszło też do pożaru. Moment zderzenia zarejestrowała kamera pojazdu jadącego z naprzeciwka. Oskarżyciel przypomniał, że podczas sekcji zwłok w okolicy mostka jednej z ofiar znaleziono zwęglony element przypominający lusterko samochodowe. Jego zdaniem Sebastian M. „nie wahał się zrzucać winy na swoje ofiary”.
Obrona wniosła o uniewinnienie. Adwokat Katarzyna Hebda kwestionowała ustalenia biegłych i przekonywała, że nie wytrzymują one konfrontacji z dowodami rzeczowymi i rzeczywistością. Mówiła: „Proszę o to, żeby sąd spojrzał na dowody. Nie interpretację, a na matematykę, fizykę, twarde dane”. Sebastian M. przekazał rodzicom ofiar wyrazy współczucia. Podkreślał też, że zawsze żył z poszanowaniem życia ludzkiego, i prosił o uniewinnienie. Oskarżony nie przyznał się do winy, a wcześniej kwestionował ustalenia biegłych i zarzucał prokuraturze brak bezstronności.