
To jeden z największych skandali finansowych w najnowszej historii Brazylii - i zdaniem ekspertów może odegrać ważną rolę w zaciętym wyścigu o prezydenturę tego kraju. W niedzielę Brazylijczycy pójdą do urn, by w pierwszej turze wybrać swojego prezydenta.
Faworytem wyścigu jest urzędujący prezydent Luiz Inacio Lula da Silva, 80-letni polityk centrolewicowy, który ubiega się o bezprecedensową czwartą kadencję. Wcześniej kierował krajem w latach 2003–2011. Jego głównym rywalem jest skrajnie prawicowy senator Flavio Bolsonaro, 45-letni najstarszy syn byłego prezydenta Jaira Bolsonaro. Ten ostatni odsiaduje wyrok 27 lat więzienia za domniemaną próbę zamachu stanu.
Obaj rywale idą łeb w łeb w sondażach, a jednocześnie mierzą się ze skutkami afery Banco Master. To rozległy schemat finansowy, który kładzie się cieniem na całej brazylijskiej scenie politycznej.
„Mam wrażenie, że zaplecza obu tych kandydatur nie są zadowolone z tego, jak przebiegają kampanie” - powiedział Anthony W Pereira, szef Stone Center for Latin American Studies na Uniwersytecie Tulane. Jak zauważył, brazylijscy wyborcy wyrażają bardzo wysoki poziom odrzucenia wobec obu kandydatów.
W końcu września pracownia sondażowa Quaest ustaliła, że 56 procent respondentów nie oddałoby głosu na Bolsonaro, a około 54 procent powiedziało to samo o Luli. „Poziom odrzucenia jest naprawdę wysoki w przypadku obu kandydatów. To pomaga wyjaśnić, dlaczego mobilizacja i entuzjazm są dość niskie” - dodał Pereira.
Jednym z czynników stojących za powszechnym rozczarowaniem wśród wyborców jest właśnie skandal Banco Master, który dotknął oba końce brazylijskiej sceny politycznej. W aferę zamieszani zostali liczni przedstawiciele biznesu i polityki, urzędnicy instytucji regulacyjnych oraz sędziowie.
Czy skandal bankowy przechyli szalę w wyborczym pojedynku? Odpowiedź przyniosą urny.