
Firma stojąca za Snapchatem jest gotowa wprowadzić limity czasu dla nastolatków. Evan Spiegel, dyrektor generalny Snap Inc., powiedział w wywiadzie dla BBC w siedzibie koncernu w Kalifornii, że ograniczenie tego, ile czasu młodzi użytkownicy mogą spędzać w aplikacji, mogłoby być ważnym krokiem naprzód dla całej branży. Deklaracja padła po tym, jak Meta od tygodni naciska na konkurencyjne serwisy, by przyjęły takie same rozwiązania, na które sama zgodziła się w ramach wielomiliardowej ugody sądowej.
Spiegel przyznał, że jego zespół dokładnie przeanalizował warunki zaproponowane przez właściciela Facebooka i Instagrama. Jego zdaniem wyznaczenie wspólnych standardów, do których stosowałyby się wszystkie duże platformy, przyniosłoby korzyść całej branży i wreszcie ustaliło jasne reguły gry. To wyraźna zmiana tonu w stosunku do wcześniejszych wypowiedzi szefów Snapchata, którzy długo unikali zobowiązań w tej sprawie.
Tło tych ustaleń jest istotne. Meta mierzyła się z zarzutami prokuratorów generalnych większości amerykańskich stanów, którzy twierdzili, że jej aplikacje celowo projektowano tak, by uzależniały młodych użytkowników. W sierpniowej ugodzie firma zgodziła się zapłacić 12,7 miliarda dolarów i domyślnie wprowadzić dwugodzinny dzienny limit dla nastolatków, wyciszone powiadomienia w godzinach lekcyjnych oraz blokady w nocy. W ramach porozumienia przewidziano też dodatkową karę: Meta zapłaci kolejne 5,3 miliarda dolarów i zaostrzy limity, jeśli YouTube i TikTok zdecydują się pójść jej śladem. Spółka odpiera przy tym wszelkie zarzuty o rozmyślne uzależnianie użytkowników.
Kontekst jest szerszy niż pojedynczy spór. Meta, YouTube, TikTok i Snap od dłuższego czasu mierzą się z falą pozwów, w których zarzuca się im, że ich aplikacje przyczyniły się do kryzysu zdrowia psychicznego wśród młodych ludzi. Snapchata dodatkowo oskarżano o ułatwianie nielegalnej sprzedaży narkotyków. Wszyscy główni gracze znaleźli się więc pod rosnącą presją zarówno ze strony sądów, jak i opinii publicznej.
W ubiegłym miesiącu rzecznik Mety mówił, że firma liczy, iż Snap wprowadzi podobne zmiany. Teraz wiadomo, że na taki ruch realnie się zanosi. Zapowiedź Spiegla zbiegła się zresztą z prezentacją nowych funkcji okularów Specs, które mają współpracować z iPhone'ami i komputerami Mac od Apple. Wciąż nie wiadomo jednak, kiedy dokładnie limity mogłyby wejść w życie ani jak miałyby być technicznie egzekwowane, zwłaszcza że młodzi użytkownicy często mają wiele kont i urządzeń.
Zapowiedź Snapchata to kolejny sygnał, że era nieograniczonego czasu przed ekranami dla nastolatków dobiega końca, a standardy wypracowane w jednym koncernie stają się normą dla całej branży.