
Szczepionka intismeran, przygotowywana indywidualnie dla każdego pacjenta, w połączeniu z pembrolizumabem zmniejszyła o 42 procent ryzyko nawrotu czerniaka lub śmierci w ciągu dwóch lat. Takie wyniki przyniosło badanie III fazy z udziałem 1137 osób, które ma zostać przedstawione na kongresie Europejskiego Towarzystwa Onkologii Medycznej w Madrycie.
W badaniu wzięli udział pacjenci z czerniakiem usuniętym chirurgicznie, którzy mieli wysokie ryzyko powrotu choroby. Ośrodki w 157 miejscach na świecie podawały im pembrolizumab, lek immunoterapeutyczny znany też jako Keytruda. Dwie trzecie uczestników otrzymywało dodatkowo szczepionkę, pozostałe osoby dostawały placebo.
Intismeran powstaje z niewielkiej próbki guza nowotworowego. Naukowcy odczytują jego kod genetyczny i porównują z DNA zdrowych komórek krwi, żeby wskazać mutacje charakterystyczne tylko dla nowotworu. Szczepionka opiera się na tej samej technologii mRNA co niektóre preparaty przeciwko COVID-19 i zawiera cząsteczki kodujące białka z mutacjami, których może być nawet 34. „Zastrzyk zawiera odcisk palca białek związanych z nowotworem” – mówi Rebecca Lee z Uniwersytetu w Manchesterze, która nie brała udziału w badaniu. Dzięki temu komórki odpornościowe T lepiej rozpoznają chorobę, a pembrolizumab nie pozwala im się wyczerpać.
Po dwóch latach 82 procent osób przyjmujących szczepionkę i pembrolizumab żyło bez nawrotu choroby, w grupie otrzymującej sam pembrolizumab było to 70 procent. Ryzyko rozprzestrzenienia się czerniaka spadło o 38 procent. Objawy niepożądane wyglądały podobnie w obu grupach.
Prof. Georgina Long, dyrektor medyczna Melanoma Institute Australia i Australijka Roku 2024, nazwała wyniki „fundamentalną zmianą w podejściu do leczenia nowotworów”. Podkreśliła, że to pierwsza spersonalizowana szczepionka przeciwnowotworowa z pozytywnymi wynikami III fazy. Praca została przyjęta do publikacji w New England Journal of Medicine.
Szczepionkę opracowały Moderna i MSD. Obie firmy zapowiadają, że podobne rozwiązanie testowane jest już w nowotworach nerki, pęcherza i płuc. Eksperci spodziewają się rejestracji leku w Stanach Zjednoczonych, Europie i Wielkiej Brytanii w przyszłym roku. Alan Melcher z Institute of Cancer Research w Londynie mówi, że aprobata może przyjść szybko. Rebecca Lee ostrzega jednak, że produkcja jest bardzo droga i brytyjski NHS może uznać terapię za nieopłacalną.
Uczestnicy nie byli obserwowani wystarczająco długo, żeby ocenić, czy szczepionka wydłuża życie. Te dane mają pojawić się w ciągu kilku lat. W badaniu brał udział między innymi Tony Chapman, 75-letni mieszkaniec Corby w środkowej Anglii.