
Tesla zaprezentowała w Teksasie nową wersję swojego elektrycznego samochodu sportowego Roadster. Auto zostało wyposażone w dopalacze, czyli dodatkowe urządzenia, które najwyraźniej pozwalają pojazdowi zawisnąć w powietrzu i obracać się wokół własnej osi. Prezentacja odbyła się wieczorem w obiekcie należącym do SpaceX, czyli firmy Elona Muska, która pomagała przy opracowaniu tego modelu. Nowego Roadstera przedstawił publiczności osobiście szef Tesli.
„Zobaczycie dziś wieczorem szalone rzeczy” – zapowiadał Elon Musk. Dodał, że zgromadzeni widzowie byli potrzebni po to, żeby udowodnić, że samochód „nie jest AI”. Dopiero po tych słowach przyszedł czas na prawdziwy pokaz.
Samochód wjechał po stromym podjeździe, oderwał się od jego krawędzi i obrócił się w powietrzu, a następnie wylądował, korzystając z dysz powietrznych. Cała demonstracja rozegrała się na terenie obiektu SpaceX, z dala od publicznych dróg. To właśnie ten manewr był sednem prezentacji, bo pokazywał, do czego w praktyce mają służyć dopalacze zamontowane w aucie.
BBC, które opisało wydarzenie, samo zadało w swoim materiale pytanie, czy Tesla naprawdę właśnie pokazała latający samochód. Nagranie z pokazu, opublikowane w piątek 16 października, trwa minutę i 18 sekund.
Odpowiedź na to pytanie nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Technologiczna redaktorka stacji, Zoe Kleinman, wyjaśnia, że istnieje kilka powodów, dla których takiego pojazdu nie zobaczymy szybko na drogach.
Czy latający samochód jest już faktem? Według materiału BBC – jeszcze nie. To na razie pokaz możliwości, a nie pojazd gotowy do codziennej jazdy po zwykłych drogach.