
Prezydent USA Donald Trump zdystansował się od fali alarmistycznych ostrzeżeń dotyczących sztucznej inteligencji, które przez ostatnie dni płynęły ze środowiska ekspertów oraz części branży technologicznej. Podczas wizyty w Irlandii nazwał ludzi podnoszących kwestię ryzyk „negatywnymi siłami”, które poruszają tematy - jego zdaniem - bez pokrycia w rzeczywistości rozwijającej się technologii.
„Macie tu wiele bardzo negatywnych sił, które to podnoszą, a nie powinny tego podnosić, i mówią o rzeczach, które się nie wydarzą” – cytuje prezydenta brytyjska redakcja BBC. Wypowiedź padła w momencie, gdy temat zagrożeń związanych z rozwojem sztucznej inteligencji zdominował dyskusję nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też wśród czołowych firm technologicznych na świecie. Spór rozgrywa się jednocześnie na dwóch płaszczyznach: wewnątrz samej branży oraz między Waszyngtonem a Pekinem w wyścigu o dominację w jednej z najbardziej strategicznych technologii naszych czasów.
Antecedencje obecnego sporu sięgają kilku dni wstecz. Jedno z najbardziej dramatycznych ostrzeżeń padło ze strony byłego badacza firmy Anthropic, który stwierdził, że „istnieje duża szansa, że wszyscy możemy umrzeć w najbliższej przyszłości”, gdyby obecne tempo rozwoju sztucznej inteligencji miało się utrzymać. To nie pierwsza tego rodzaju wypowiedź - na przestrzeni ostatnich lat z dwóch najważniejszych konkurencyjnych firm zajmujących się tzw. modelami granicznymi, Anthropic oraz OpenAI, publicznie odchodziły kolejne osoby, powołując się na obawy o bezpieczeństwo.
Tego rodzaju rezygnacje przestały być pojedynczymi, izolowanymi zdarzeniami. W relacjach medialnych pojawiają się opisy długiej serii głośnych odejść z obu spółek, a część obecnych pracowników jednej z nich publicznie solidaryzuje się z postawą odchodzących kolegów. To pokazuje, że wątpliwości etyczne i obawy o kierunek rozwoju technologii nie są domeną tylko kilku osób, lecz realnym nurtem obecnym w środowisku, które na co dzień buduje te systemy.
W sobotę czołowi szefowie branży zaapelowali o spowolnienie tempa prac nad sztuczną inteligencją. Trump nie odniósł się wprost do tego postulatu, lecz dał do zrozumienia, że dla niego priorytetem pozostaje rywalizacja technologiczna z Chinami. „Prowadzimy z Chinami w dziedzinie AI… i, szczerze mówiąc, chcę utrzymać ten stan, bo kto wygra wyścig o AI, wygra wszystko” – powiedział prezydent podczas wizyty w Irlandii.
To nie pierwsza taka deklaracja ze strony administracji amerykańskiej, która konsekwentnie stawia na utrzymanie przewagi nad chińską konkurencją w kluczowych technologiach. Sztuczna inteligencja traktowana jest przy tym jako obszar o szczególnym znaczeniu strategicznym - decydujący nie tylko o pozycji gospodarczej, lecz także o potencjale militarnym i wpływie politycznym w nadchodzących dekadach. Sposób, w jaki prezydent USA odpowiedział na apel o ostrożność, pokazuje, jak głęboko kalkulacje geopolityczne przenikają do debaty o przyszłości tej technologii.
Prezydent przemawiał tego samego dnia, w którym badacz Jacob Coxon - który kilka dni wcześniej odszedł z Anthropic - powiedział BBC, że osoby rozwijające systemy sztucznej inteligencji są „naprawdę przerażone” o przyszłość ludzkości. Coxon, 27-letni badacz, pracował wcześniej w OpenAI, zanim dołączył do głównego rywala tej firmy, czyli Anthropic.
W zeszły wtorek zapowiedział, że ludzie budujący sztuczną inteligencję wierzą, że technologia ta może zniszczyć ludzkość. „Stawiamy nasze życie na szali” – mówił, dodając, że „wkrótce będą to systemy o możliwościach przewyższających człowieka, które będą mogły zhakować wszystko”. Coxon przyjął z zadowoleniem pomysł spowolnienia prac, ale zaznaczył, że musiałoby ono zostać skoordynowane z Chinami, aby nie doprowadzić do utraty przewagi konkurencyjnej.
Warto przy tym podkreślić, że Coxon wprost zastrzegał, iż jego ostrzeżenia „nie są marketingiem”. Mimo tej deklaracji część środowiska biznesowego i inwestorskiego podchodzi do narracji płynącej z wnętrza firm AI z wyraźną rezerwą, co pokazuje, jak głęboko temat ten podzielił nawet ludzi na co dzień działających w Dolinie Krzemowej.
Przypadek Coxona jest o tyle symptomatyczny, że łączy w sobie dwie najważniejsze instytucje światowego sektora sztucznej inteligencji - wcześniej pracował w OpenAI, a następnie trafił do jego głównego rywala. Historia jego krótkiej, bo młodej jeszcze, kariery w czołówce branży ilustruje, jak szybko poruszają się ludzie i idee między firmami uważanymi za najbliżej rozwijane systemy o najbardziej zaawansowanych możliwościach. Fakt, że tak młody badacz publicznie formułuje tak daleko idące sądy o losie ludzkości, dodatkowo wzmaga emocje wokół całego sporu.
Postulat spowolnienia tempa prac zyskał w sobotę poparcie ze strony dwóch najważniejszych graczy branży. Elon Musk, właściciel xAI, oraz Sam Altman z OpenAI poparli ostrzeżenie wysunięte przez szefa Anthropic, Dario Amodeiego, aby tempo rozwoju zostało zwolnione „w celu zmniejszenia ryzyka, że coś pójdzie poważnie nie tak”.
Sam prezes Anthropic zastrzegł jednak, że każde spowolnienie musiałoby zostać ograniczone w taki sposób, aby nie pozwolić Chinom wysunąć się na prowadzenie. Ta pozornie paradoksalna postawa - wzywanie do ostrożności przy jednoczesnym pilnowaniu przewagi konkurencyjnej - dobrze ilustruje dylemat, przed którym stoi całe środowisko. Nawet ci, którzy postulują większą ostrożność, muszą liczyć się z faktem, że tempo prac w skali globalnej wyznacza także, przynajmniej częściowo, konkurencja między mocarstwami.
Dramatyczne ostrzeżenia osób z wewnątrz branży nie wszystkich przekonują. Sceptycyzm wyrażono m.in. podczas corocznej konferencji, którą we wrześniu w hotelu Palace w San Francisco organizuje bank inwestycyjny Goldman Sachs. To wydarzenie, na które ściągają najważniejsze postacie Doliny Krzemowej, by zabiegać o względy inwestorów, w tym roku częściowo zdominowała właśnie sprawa nagłej rezygnacji Jacoba Coxona z Anthropic.
Część menedżerów i inwestorów podchodzi z rezerwą do niedawnych, surowych deklaracji osób odchodzących z firm zajmujących się AI. W środowisku pojawiły się przy tym sugestie, że najnowsze, ostre wypowiedzi o zagrożeniach mogą być celowym zabiegiem mającym budować szum wokół potencjału tych produktów - wszystko w kontekście doniesień, że zarówno Anthropic, jak i OpenAI przygotowują się do potencjalnie rekordowych debiutów giełdowych (IPO). Krytycy wskazują, że głośne mówienie o sile tych systemów, nawet w kontekście ostrzeżeń, może paradoksalnie działać na korzyść firm, sygnalizując inwestorom, jak przełomowe technologie rozwijają.
Na fali krytyki znalazł się też sam Dario Amodei, który wcześniej mówił, że sztuczna inteligencja może zlikwidować połowę stanowisk pracy na poziomie podstawowym dla pracowników umysłowych, a technologia ta „poddaje próbie to, kim jesteśmy jako gatunek”. Tego rodzaju wypowiedzi, łączące prognozy o charakterze egzystencjalnym z prognozami dotykającymi codziennego rynku pracy, dodatkowo zaostrzają debatę publiczną wokół tematu.
Cały spór pokazuje, jak bardzo w ostatnim czasie zmienił się charakter rozmowy o sztucznej inteligencji. Jeszcze kilka lat temu dominowały w niej tematy praktyczne - efektywność, możliwości, regulacje dotyczące praw autorskich czy pracy. Dziś, sądząc po relacjach medialnych, coraz częściej przebija się wątek o wymiarze niemal filozoficznym: czy budowane systemy mogą w ogóle wymknąć się spod kontroli i jakie konsekwencje dla gatunku ludzkiego może mieć tempo ich rozwoju. To przesunięcie akcentów widać szczególnie w wypowiedziach osób, które przez lata pracowały nad tymi technologiami od środka.
Podczas konferencji w San Francisco głos zabrał m.in. George Arison, prezes firmy Grindr. W rozmowie z BBC stwierdził, że wypowiedzi Coxona i innych są wyrazem „antycywilizacyjnego światopoglądu w Anthropic”. Określił te deklaracje jako „niebezpieczne” i przyznał, że skłoniły go do polecenia części inżynierów w aplikacji randkowej dla osób LGBTQ+ zaprzestania korzystania z technologii oferowanej przez tę firmę.
„To nieodpowiedzialne, byśmy jako osoby zarządzające pieniędzmi naszych akcjonariuszy opierali się na biznesie, który robi to, co robi ta firma, w odniesieniu do jej publicznych wypowiedzi” – uzasadnił Arison. Jego głos pokazuje, że spór o narrację wokół AI ma także wyraźny wymiar biznesowy - część klientów zaczyna bowiem wprost kwestionować, czy chcą wiązać swoje interesy z firmami, których publiczne komunikaty budzą tak silne kontrowersje.
Z kolei część obecnych pracowników Anthropic otwarcie podziela obawy odchodzącego kolegi. Evan Hubinger, pełniący rolę lidera zespołu w tej firmie, napisał na platformie X: „Naprawdę, z całym przekonaniem wierzymy, że AI może zabić wszystkich ludzi! Osobiście uważam, że prawdopodobieństwo to wynosi ponad 10% w ciągu najbliższej dekady”. To ważny sygnał, że dramatyczne oceny nie ograniczają się do osób, które opuściły firmę, ale obecne są także wśród tych, którzy na co dzień pozostają w środku procesu rozwoju technologii.
Spór o tempo rozwoju sztucznej inteligencji stawia przed politykami i przywódcami na całym świecie trudny wybór. Z jednej strony pojawiają się poważne głosy z wnętrza branży mówiące o ryzyku o charakterze egzystencjalnym, z drugiej - presja konkurencyjna, w tym zwłaszcza wobec Chin, nie pozwala łatwo zrezygnować z dynamiki prac. Pytania o to, jak miałoby technicznie wyglądać realne „spowolnienie” rozwoju AI i na czym miałoby polegać, pozostają w dużej mierze bez odpowiedzi.
Brytyjska redakcja BBC ocenia, że temat ten bez wątpienia będzie jeszcze długo prowokować ożywioną debatę i przedstawia prawdziwy dylemat dla wielu światowych liderów, którzy muszą wyważyć sprzeczne priorytety: bezpieczeństwo, wzrost gospodarczy oraz pozycję strategiczną w globalnym wyścigu technologicznym. Deklaracja prezydenta Trumpa, że zamierza utrzymać przewagę nad Chinami, wskazuje, że w najważniejszym państwie świata dyskusja o ostrożności najpewniej będzie toczyć się równolegle z dążeniem do jak najszybszego rozwoju technologii, a nie w jego miejsce.
Informacje zawarte w tym artykule pochodzą z publicznych doniesień medialnych.
Zmieniający się ton debaty może mieć też istotne konsekwencje dla samych firm. Rejestrowane w raportach medialnych reakcje, od gorącego poparcia po otwartą nieufność, utrudniają przewidzenie, jak w najbliższych miesiącach potoczy się polityka rozwoju największych graczy ani jakie stanowisko w tej sprawie zajmą kolejne rządy, tym bardziej że spór dotyczy technologii rozwijanej w zawrotnym tempie. Jasne jest natomiast, że pytania o granice tempa rozwoju sztucznej inteligencji przestają być wyłącznie tematem technicznym i stają się jednym z najważniejszych sporów politycznych i gospodarczych współczesnego świata.