
Komisja regulaminowa jednogłośnie zarekomendowała w środę, by Sejm wyraził zgodę na uchylenie immunitetu posłowi Łukaszowi Mejzie. Wniosek w tej sprawie trafił do izby z prokuratury, a sam zainteresowany, obecny na części posiedzenia, nie zamierzał go komentować spokojnie. Nazwał całą sytuację „groteską” oraz „komediową sprawą realizowaną na polityczne zamówienie”.
O co dokładnie chodzi w prokuratorskim wniosku? Śledczy z Prokuratury Regionalnej w Poznaniu argumentują, że Mejza miał wspólnie z inną osobą finansować przedsiębiorcom wymagany wkład własny do szkoleń prowadzonych przez jego firmę, a następnie składać w Agencji Rozwoju Regionalnego faktury, które nie odzwierciedlały rzeczywistych kosztów. Jak poinformował na posiedzeniu prokurator Artur Karczmarczyk, szkoda wyliczona w sprawie wynosi blisko 50 tysięcy złotych.
Szkolenia oferowane przez firmę „Future Wolves Łukasz Mejza” miały wymagać od przedsiębiorców wniesienia 25 procent wkładu własnego. Zdaniem prokuratury w większości ujawnionych przypadków wydatki na te szkolenia były ekonomicznie nieracjonalne, zwłaszcza w zestawieniu z profilem działalności zainteresowanych firm, formą zatrudnienia ich pracowników oraz poziomem wynagrodzeń.
Sam Mejza jeszcze przed ogłoszeniem decyzji komisji zapowiedział, że zamierza dobrowolnie zrzec się immunitetu w tej sprawie, bo – jak sam to ujął – ma czyste sumienie. Zastrzegł jednak, że nie zrobi tego od razu, tylko „w czasie, który uzna za stosowny”. To nie pierwszy raz, kiedy poseł znajduje się w ogniu pytań o swoje sprawy – wcześniej stracił prawo jazdy po zgromadzeniu znacznej liczby punktów karnych.
Rekomendacja komisji to jeszcze nie ostateczne słowo. Ostateczną decyzję o uchyleniu immunitetu podejmie Sejm w głosowaniu na sali plenarnej.