
Do wypadku doszło w piątek po południu, około godziny 14.30 czasu lokalnego, czyli 13.30 czasu polskiego, na autostradzie między Aydin a Izmir, w gminie Germencik w zachodniej Turcji. Autokar wycieczkowy wiozący 45 polskich turystów jechał z lotniska w Izmirze w kierunku Didim, gdy zderzył się z minibusem.
Według wstępnych ustaleń w autokar z polskimi turystami uderzył włączający się do ruchu samochód osobowy. Tureckie media podają różne wersje tego zdarzenia. Według jednej minibus próbował wjechać na jezdnię z pasa awaryjnego, według drugiej wyjeżdżał z parkingu. Z kolei inne ustalenia wskazują, że kierowca minibusa stracił panowanie nad pojazdem i zjechał ze swojego pasa.
Na skutek gwałtownego zderzenia kierowcy stracili kontrolę nad pojazdami. Auta przełamały barierki, zjechały z drogi, wpadły na teren zalesiony i stoczyły się do wąwozu. Służby ratunkowe zaalarmowali inni kierowcy. Na miejsce zdarzenia przyjechały zespoły ratownictwa medycznego, straż pożarna oraz policja.
Śmierć na miejscu poniosło dwóch tureckich obywateli, którzy jechali minibusem. To bracia, kierowca Ali Sevket Yavuz oraz jego pasażer Orhan Yavuz. Wśród ofiar śmiertelnych nie ma polskich obywateli.
Według tureckich mediów obrażenia odniosło dziewięciu pasażerów autokaru. Jak podał serwis Haber Milas, poszkodowani zostali przewiezieni karetkami do pobliskich szpitali, a serwis GZT poinformował, że ich obrażenia nie są poważne. Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór przekazał w sobotę Polsat News, że rannych zostało siedmiu polskich obywateli, a najcięższym urazem było złamanie nogi. Według bilansu RMF FM jedna osoba przebywa w szpitalu, a sześć osób z lekkimi obrażeniami wymagało pomocy lekarskiej.
Pozostali turyści z Polski, którzy wyszli z wypadku bez szwanku, zostali przewiezieni innym autobusem do Didim. Wszyscy Polacy są pod opieką biura podróży i pozostają w kontakcie z konsulem. Dochodzenie w sprawie wypadku wszczęła turecka prokuratura, a śledztwo prowadzi także policja.