
Sąd Okręgowy w Łodzi wydał w poniedziałek, 21 września, wyrok w sprawie Eweliny P., oskarżonej o usiłowanie zabójstwa swojej nowo narodzonej córki. Kobieta usłyszała karę 13 lat pozbawienia wolności. Do zdarzenia doszło w kwietniu 2025 roku w pustostanie na łódzkich Bałutach.
Sędzia Marek Raszewski wygłosił uzasadnienie wyroku i wskazał, że materiał dowodowy jednoznacznie potwierdzał usiłowanie zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Kobieta włożyła ciało nowo narodzonej córki do foliowej reklamówki, zawiązała ją na dwa supły i pozostawiła dziecko w pustostanie przy ulicy Zgierskiej. Sąd nie miał wątpliwości, że kobieta działała z zamiarem pozbawienia życia swojego dziecka.
Życie dziewczynki uratował przypadkowy świadek, który wszedł do budynku za potrzebą i usłyszał, że coś porusza się w środku. Mężczyzna natychmiast wezwał pomoc. Gdyby nie jego obecność, dziecko na pewno by zmarło.
O zamiarze świadczyć miały także przygotowania. Ewelina P. przez cały okres ciąży ukrywała swój stan, również przed konkubentem. Sędzia podkreślił, że nie było obiektywnych okoliczności, które mogłyby uzasadniać ukrywanie ciąży, a według świadka kobieta nie działała pod presją partnera, bo to ona była w tym związku osobą dominującą. Nie przygotowała żadnej wyprawki, ubrań, pieluch, łóżeczka ani wózka. Oskarżona tłumaczyła się stresem i hormonami, ale zdaniem sądu miała zamiar popełnienia przestępstwa. Sędzia mówił też, że oskarżona nie zamierzała podjąć żadnej opieki nad dzieckiem po jego urodzeniu.
Kiedy zaczęła się akcja porodowa, oskarżona poszła do sklepu po podpaski, a następnie udała się w odludne miejsce. Urodziła dziecko poza budynkiem, po czym wniosła je do środka i ukryła w pustostanie. Reklamówka była zawiązana tak mocno, że znalazca musiał ją rozerwać, aby sprawdzić, co jest w środku.
Dziewczynka trafiła do szpitala, a później została skierowana do adopcji. Sąd orzekł o pozbawieniu matki władzy rodzicielskiej. Sędzia podkreślił, że o życiu dziewczynki zdecydował przypadek. Oskarżona przyznała się do winy, ale odmówiła składania wyjaśnień.
Sąd uznał karę 13 lat więzienia za adekwatną do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu. Obrońca oskarżonej, adwokat Jerzy Ciesielski, zapowiedział, że rozważy apelację po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku. Według niego wymierzona kara należy do najniższych możliwych, bo przestępstwo to jest zagrożone karą od 10 do 30 lat pozbawienia wolności albo dożywociem. Matka utrzymuje kontakt z dwiema swoimi nastoletnimi córkami.