← Newsy Veritop Świat

Po sobotnich protestach we Francji wybuchły zamieszki. Zatrzymano 1800 osób, a 500 policjantów odniosło obrażenia

19 październik 2026 · 2 min czytania ·
Zdjęcie: Zdjęcie własne (CMS)
Protesty przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w zamieszki o niespotykanej skali. Zatrzymano 1800 osób, a 500 policjantów odniosło obrażenia.

Setki tysięcy ludzi wyszły w sobotę na ulice francuskich miast, protestując przeciwko rosnącym kosztom życia. Manifestacje szybko przerodziły się w zamieszki, jakich Francja nie widziała od lat. Według najnowszego bilansu podanego w niedzielę zatrzymano 1800 osób, a 500 policjantów i żandarmów odniosło obrażenia.

Premier Sebastien Lecornu powiedział po wieczornym kryzysowym posiedzeniu rządu, że to „cud, że liczba ofiar nie była wyższa”. Podkreślił, że zamieszki były wymierzone w kluczowe ośrodki władzy, między innymi w Pałac Elizejski, siedzibę rządu oraz w Zgromadzenie Narodowe. Potępił „przerażający poziom przemocy” i mówił, że policja przez cały dzień mierzyła się z „wyjątkowo agresywnymi środowiskami skrajnej lewicy”, czyli bardzo dobrze zorganizowaną grupą, która metodycznie próbowała atakować mienie, ludzi i instytucje Republiki.

Minister sprawiedliwości Gerald Darmanin mówił o „zamieszkach o niespotykanej dotąd skali, które jeszcze trwają”. Oświadczył, że ponownie wezwał wszystkich prokuratorów do zdecydowanych działań prawnych, adekwatnych do poziomu przemocy, która dotknęła kraj.

Prezydent Emmanuel Macron napisał wieczorem w serwisie X, że we Francji „nie ma miejsca dla przemocy”. Zapewnił, że sprawcy ataków na budynki publiczne i sklepy zostaną ukarani, i zaapelował o jedność w obliczu „tych, którzy sieją chaos”.

Według związku zawodowego CGT w demonstracjach w całym kraju wzięło udział 800 tysięcy osób. Szef MSW Laurent Nunez podał na konferencji prasowej liczbę 500 tysięcy uczestników. W Paryżu w demonstracji na placu Republiki, według MSW, wzięło udział 110 tysięcy osób.

Gdy demonstranci opuścili plac, pojawiły się doniesienia o wandalach, którzy systematycznie atakowali i plądrowali sklepy oraz punkty usługowe w tej okolicy. Podobne sceny rozegrały się przy bulwarze Magenta. Mer Paryża Emmanuel Gregoire poinformował o próbach podpalania sklepów na parterach budynków, czyli pod mieszkaniami na wyższych kondygnacjach. Paryska policja przekazała, że tylko w stolicy zatrzymano 855 osób i określiła tę liczbę jako rekordową. Zastępczyni burmistrza Lamia El Aaraje stwierdziła, że Paryż doświadczył „takiego poziomu przemocy, jakiego nigdy wcześniej nie widzieliśmy”.

Do gwałtownych ataków doszło także w innych miastach. W Marsylii grupa ludzi wdarła się na krótko do budynku merostwa, a w Lille demonstranci sforsowali kilka wejść do merostwa i zdewastowali niektóre pomieszczenia. W Bordeaux zaatakowano siedzibę prefektury departamentu Żyronda, gdzie rabowano również sklepy. W Lyonie splądrowano i podpalono oddział biura turystyki. Wieczorem poinformowano o pożarze w ratuszu w Limoges, wcześniej zaatakowanego przez grupę ludzi. Do ataków doszło też w Calais i Angers, a o grabieżach sklepów informowano z Besançon i Tuluzy.

Protesty rozpoczęły się od blokad szkół prowadzonych przez licealistów, których wspierali studenci i związki zawodowe. Wśród postulatów wymieniano poprawę warunków nauki, dofinansowanie edukacji, zwiększenie liczby nauczycieli oraz zmiany w systemie rekrutacji na studia. Sobota miała być dniem połączonych wystąpień różnych grup zawodowych i społecznych przeciwko kosztom życia, a apele w mediach społecznościowych nawiązywały do ruchu „żółtych kamizelek” z lat 2018-2019.

portret Anna Kowalczyk
Świat
Anna Kowalczyk
Korespondentka zagraniczna w redakcji Veritop. Komentuje politykę międzynarodową, konflikty i dyplomację. Wolne chwile spędza na rowerze i w kuchni eksperymentując z przepisami z całego świata.
Artykuł powstał na podstawie publicznych doniesień medialnych.