
Spór wokół Akademii Wymiaru Sprawiedliwości wbija się w kolejne instytucje państwa. W poniedziałek prokuratura dostała aż dwa nowe zawiadomienia – jedno bezpośrednio dotyczące posła Janusza Cieszyńskiego, drugie polityka PiS Antoniego Macierewicza. Obie sprawy mają wspólny mianownik: to, co działo się w ostatnich dniach w uczelni powiązanej ze Służbą Więzienną.
Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że wiceminister Maria Ejchart skierowała do prokuratora krajowego Dariusza Korneluka zawiadomienie w sprawie Cieszyńskiego. Chodzi o piątkową interwencję poselską w budynku resortu. Poseł miał wynieść z akt postępowania dotyczącego Akademii dokumenty wraz z zarządzeniami, które następnie opublikował na platformie X. Resort zaznacza, że uprawnienia kontrolne parlamentarzystów nie dają mu prawa do samowolnego zabierania i rozpowszechniania części akt. Do tego dyrektor generalna Służby Więziennej zgłosiła osobne zawiadomienie, powołując się na ujawnienie chronionych danych funkcjonariuszy.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek nie owijał w bawełnę. „Wynoszenie dokumentów z akt i uderzanie w bezpieczeństwo funkcjonariuszy to nie jest żadna interwencja poselska. To jawne bezprawie” – napisał na X. Podkreślił też, że poseł ma obowiązek dawać obywatelom przykład, a nie stawiać się ponad prawem.
Cieszyński, poseł klubu Rozwój Plus, nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że wyniesione przez niego materiały były jedynie kopiami, które resort mu przekazał, a dane funkcjonariuszy zanonimizowano. „Oddałbym za ksero, jeśli o to chodzi” – ironizował w odpowiedzi na wpis ministra. Ministerstwo wskazuje, że sprawa może wypełniać znamiona przestępstwa z art. 276 kodeksu karnego, za które grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.
Drugie doniesienie dotyczy Antoniego Macierewicza. Szef MSWiA Marcin Kierwiński złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez polityka PiS. „Dość tego. Macierewicz musi odpowiedzieć za atak na polskich policjantów” – oświadczył. Chodzi o nagranie z próby wejścia polityka do siedziby Akademii, na którym Macierewicz przez kilkanaście sekund dotyka kamizelki funkcjonariusza, próbując odczytać dane z naszywki, i zapowiada, że skieruje sprawę do sądu.
To wszystko wyrasta z trwającego od tygodnia konfliktu wokół uczelni. Minister Żurek odwołał jej rektora-komendanta Michała Sopińskiego, wskazując na nieprawidłowości w procedurach doktorskich i zarzuty naruszania apolityczności. Sopiński kwestionuje legalność decyzji, powołując się na zabezpieczenie Trybunału Konstytucyjnego. Nowy władze objął Sławomir Cudak, który wszedł do budynku w asyście policji, a przed uczelnią od kilku dni protestują przeciwnicy decyzji ministra.