
Josimar Medina obudził się tuż przed dziewiątą rano w środę i poczuł, że leci przez wagon pociągu jadącego z Madrytu do Sewilli. „Pamiętam, jak leciałem w powietrzu i rozglądałem się za moją dziewczyną, która też przelatywała przez powietrze” – opowiadał 37-letni turysta z peruwiańskiego Chiclayo. Kiedy wylądował, zobaczył, jak wielkie mieli szczęście on i jego partnerka Vitoria Maia.
„Widziałem ludzi z ranami ciętymi, ludzi we krwi, ludzi bez kończyn. Widziałem osobę, której poniżej klatki piersiowej nic już nie zostało” – mówił Medina. „Widziałem ludzi ze zmiażdżonymi głowami i okaleczonymi ramionami”. Stał w jasnobrązowym T-shircie poplamionym krwią młodego Amerykanina, którego pomógł przenieść w bezpieczne miejsce.
Medina i Maia jechali siódmym wagonem pociągu państwowej spółki Renfe, który uderzył w tył składu prywatnej firmy Iryo na tej samej trasie z hiszpańskiej stolicy na południe kraju. Gdyby siedzieli bliżej przodu, mogliby znaleźć się wśród ofiar. Wydostali się z pociągu i pomagali rannym, zanim dotarli ratownicy medyczni i funkcjonariusze Guardia Civil.
Do wypadku doszło wśród winnic i gajów oliwnych w pobliżu miasteczka Urda w Kastylii-La Manchy, niedaleko Toledo. W ciągu kilku godzin Urda zamieniła się w centrum akcji ratunkowej. Lokalna hala sportowa służyła jako punkt segregacji dla lżej rannych, a ulice zapełniły karetki i wozy strażackie z Kastylii-La Manchy oraz Madrytu.
Fredrich i Arabella Barilea, para z Filipin, która mieszka w Dubaju, jechali pociągiem Iryo. Fredrich został wyrzucony z miejsca przez uderzenie. „Jakiś mężczyzna krzyczał, żeby wychodzić, bo inny pociąg może w nas uderzyć” – relacjonował. „Widzieliśmy, że wszyscy też wysiadają. Wiele osób miało rany głowy i było we krwi. Odeszliśmy jak najdalej od pociągu”. Później autobusy zabrały lżej poszkodowanych do miasteczka Urda, choć Barileowie nie potrafili powiedzieć, gdzie ich zawieziono.
Minister transportu Óscar Puente powiedział dziennikarzom, że zderzenie wiąże się z systemem bezpieczeństwa, który przestał działać około 8.30 czasu lokalnego. Awaria komputerowa zatrzymała około sześciu pociągów na 63-kilometrowym odcinku torów. Wkrótce potem centralne dowództwo w Madrycie poleciło jednemu ze składów wznowić jazdę z normalną prędkością, a ten wjechał w pociąg, który wciąż stał na torach. „To centrum sterowania, przez swoich operatorów, podjęło decyzję o wznowieniu ruchu w okolicznościach, które z naszego punktu widzenia są niewytłumaczalne” – powiedział Puente. Renfe oświadczyła, że jej pociąg dostał polecenie kontynuowania jazdy i uderzył w stojący skład Iryo „z powodów, których nie znamy”.
W katastrofie zginęło co najmniej 68 osób, a dziesiątki zostały ranne. Pociągi miały przewozić 544 pasażerów. To drugi taki wypadek w Hiszpanii w tym roku. W styczniu w katastrofie kolejowej pod miasteczkiem Adamuz w Andaluzji zginęło 46 osób. Oba zdarzenia dotyczyły tych samych przewoźników i linii łączącej Madryt z Andaluzją, najstarszej w hiszpańskiej sieci dużych prędkości.
Wypadek zdarzył się dzień przed planowanym 24-godzinnym strajkiem w Renfe, który ogłosił największy hiszpański związek maszynistów. „Naszym celem jest zmiana systemu i uczynienie go bezpieczniejszym” – mówił związek wcześniej w tym miesiącu.